- Gdyby nie dziesięć odebranych punktów, Jagiellonia byłaby w czołówce. Szykuje się bardzo ciężkie spotkanie - zapowiada Stefan Białas. W Legii nie zagrają kontuzjowany Maciej Rybus i pauzujący za kartki Ariel Borysiuk. Mecz w niedzielę o godz. 17.
- Rybus i Wojtek Szala pojawią się na sobotnim treningu, ale prawdopodobnie znajdą się poza meczową kadrą. Maciek doznał urazu podczas meczu z Lechem, wciąż bardzo boli go ścięgno Achillesa. Wypada nam dwóch zawodników z podstawowej jedenastki, dlatego wciąż mamy trudną sytuację, na każdy mecz musimy "dobierać" piłkarzy. Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Zagramy u siebie. W każdym meczu robiliśmy postęp. Nawet w Poznaniu stworzyliśmy kilka sytuacji, chociaż przegraliśmy. Mecz z Jagiellonią będzie bardzo trudny. Zimą rywale wzmocnili się bardzo dobrymi zawodnikami - Rafałem Grzybem i Jarosławem Lato. Poza tym nie liczę na zmęczenie Jagiellonii meczem pucharowym. W Gdańsku grali we wtorek, a kolejny mecz zagrają w niedzielę. My byliśmy w podobnej sytuacji i nikt nie narzekał. Legia przegrała z Jagiellonią dwa kolejne mecze wyjazdowe. Rywale pobili wtedy Legię determinacją. Nie ma wyjścia. Musimy zagrać tak samo agresywnie jak oni - uważa szkoleniowiec czwartej drużyny ekstraklasy.
Odkąd Białas przejął Legię po Janie Urbanie ta w lidze po razie zremisowała, wygrała i przegrała. Jagiellonia po miesiącach bez wygranej na wyjazdach ostatnio wygrywała poza Białymstokiem dwa razy. W lidze, a ponadto we wtorek odniosła jeszcze zwycięstwo w półfinale Pucharu Polski w Gdańsku z Lechią. I grała bez asów w osobach Tomasza Frankowskiego i Kamila Grosickiego. Ten drugi w rundzie jesiennej strzelił oba gole w wygranym przez Jagiellonię meczu 2:0. Mobilizuje się tym bardziej, że wcześniej był legionistą. Tak jak i Marcin Burkhardt, którego udział w meczu jest jednak niewiadomy po tym jak przed tygodniem w meczu z Cracovią (wygranym na wyjeździe 1:0) jeden z rywali złamał mu nos.
Z Białymstokiem coś wspólnego ma natomiast trener legionistów. Białas pracował w Jagiellonii, chociaż w specyficznych warunkach. Nie prowadził bowiem zespołu w ani jednym spotkaniu. - Bardzo miło wspominam okres spędzony w Białymstoku. Nie rozegrałem tam oficjalnego meczu, bo w ostatniej chwili odwołano baraże o utrzymanie w Ekstraklasie. Tam jest dobry klimat dla futbolu. To dobrze, że tamten region ma silnego reprezentanta w lidze. Jednak my musimy rządzić u siebie i odnieść zwycięstwo - deklaruje Białas. - Porażka z Lechem odbiła się na zawodnikach, ale kumulacja nastąpiła podczas Świąt Wielkanocnych. We wtorek piłkarze trenowali z taką samą radością jak wcześniej. Moim zdaniem walka o tytuł mistrzowski będzie toczyła się do ostatniej kolejki. Nic nie jest rozstrzygnięte. Poza tym sami musimy zacząć wygrywać, nie możemy liczyć na wpadki rywali - dodaje.
Legia na siedem kolejek przed końcem sezonu ma w tabeli osiem punktów straty do Wisły Kraków, cztery do Lecha Poznań i punkt do Ruchu Chorzów.
ASInfo