Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa > Wiadomości ekstraklasa
"Nienawidzą nas w Poznaniu, a ja się cieszę"2010-04-01 19:25:00 ASInfo

- W Poznaniu nas nienawidzą, a ja się z tego cieszę. Bardzo lubię grać w takich meczach - prowokuje przed meczem z Lechem bramkarz Legii Jan Mucha. W sobotę o godz. 19 stanie oko w oko z najlepszym napastnikiem ligi, Robertem Lewandowskim.


- Mam nadzieję, że przeszliśmy dołek, w który wpadliśmy. Mecz z Lechem jest bardzo ważny. Jak wygramy, to będzie świetnie. Jesteśmy nastawieni bardzo optymistycznie, zwłaszcza po wygranej z Lechią w Gdańsku. Dla każdego rywala mecz z Legią to wydarzenie sezonu. Oczywiście mobilizacja jest ogromna. Jednak nie tylko mecze z takimi rywalami jak Lech czy Wisła trzeba wygrywać. Nie możemy gubić punktów także ze słabymi, bo tylko tak można zdobyć mistrzostwo - mówił najlepszy bramkarz polskiej ekstraklasy.

Jesienią w Warszawie piłkarze ze stolicy pokonali Lecha 2-0, jednak teraz sytuacja jest inna, bo rywal będzie miał wielkie wsparcie nastawionej wrogo do warszawian widowni. W dodatku Legia nie jest już tą drużyną z żelazną obroną. Jesienią w 17 ligowych meczach straciła ledwie siedem goli, wiosną w pięciu Mucha wyciągał już piłkę z siatki sześć razy. Wyciągał także w dwóch pucharowych, czyli jeszcze nie zachował czystego konta na wiosnę. - Staram się robić swoje i jest to dla mnie bardzo ważne. Przyznam, że w każdym meczu mogę tracić po dwie bramki, aby tylko Legia wygrywała. Chciałbym, abyśmy poprawili skuteczność. Do lidera brakuje nam dziesięciu strzelonych goli, stosunek bramek z poprzedniej rundy był słaby - powiedział bramkarz reprezentacji Słowacji, który po sezonie rozstanie się z Legią i przejdzie do Evertonu.

Przed tygodniem Mucha w Gdańsku miał swoją prywatną wojenkę z obrażającymi go ludźmi z trybun. Lechia została za obrażanie Słowaka ukarana finansowo. - Przyznam, że kara dla Lechii trochę mnie zaskoczyła, ale tak to jest już w Polsce. Źle rozpoczęliśmy mecz z Lechią i taka wpadka nie może przydarzyć się nam w Poznaniu. Tam szczególnie nienawidzą Legii. Ja się z tego cieszę. Bardzo lubię grać w takich meczach - podsumował Mucha.

 

Stefan Białas: Ten mecz nie zadecyduje o mistrzostwie Polski

- Lech jest lekkim faworytem, bo zajmuje wyższe miejsce w tabeli. Nie sądzę, żeby sobotni mecz zadecydował o tytule mistrza Polski. Owszem, jest bardzo ważny, ale przed nami siedem kolejek. Zarówno my, jak i poznaniacy gramy jeszcze z Wisłą - powiedział trener Legii Stefan Białas przed sobotnim hitem ekstraklasy.

W jednym z dwóch najważniejszych spotkań rundy nie zagrają dwie gwiazdy Legii z Zimbabwe - Dickson Choto (na jego występ jest jeszcze mała szansa) i Takesure Chinyama. Zabraknie także Wojciecha Szali oraz Chińczyka Donga Fangzhuo. Trener Lecha Jacek Zieliński jest w lepszej sytuacji, bo zabraknie mu tylko Ivana Djurdjevicia.

- Choto w czwartek trenował, ale nie z pełnym obciążeniem. Wojtkowi Szali odnowiła się kontuzja, a Dong nadal trenuje indywidualnie. W sobotę mamy trening i po nim zadecydujemy, czy Dickson zagra. Siłą Lecha jest ofensywny kwartet - Kriwiec, Lewandowski, Peszko i Stilić, ale my również mamy swoje atuty. U nas grają reprezentanci Polski - Iwański i Rybus. Oprócz nich są ofensywni skrzydłowi Radović, Szałachowski oraz Bartek Grzelak, który gra bardzo inteligentnie, potrafi się zastawić i jest dobrze wyszkolony technicznie. Niestety do końca sezonu nie zagra Chinyama. Optymiści twierdzą, że może wrócić na ostatnie dwie kolejki, ale szanse na to są niewielkie. Nie możemy dać się zepchnąć Lechowi do defensywy, tak jak w Gdańsku, bo odrobienie dwubramkowej straty może być trudne. W tej chwili zawodnicy są naładowani energią i cieszę się, że ten mecz przychodzi po spotkaniu z Lechią. My w każdym kolejnym występie notujemy progres. W czterech potyczkach dwukrotnie wygraliśmy, po razie zremisowaliśmy i przegraliśmy - mówił szkoleniowiec warszawian, który w przedświąteczny piątek nawet nie zaplanował treningu. Będzie tylko "jajeczko", a normalny trening dopiero w dniu meczu, już w Poznaniu.

Legia jest w tabeli trzecia, a Lech z przewagą punktu zajmuje drugą pozycję. Z zespołami czołówki Legia ma w tym sezonie bilans wzorcowy. Same zwycięstwa, w dodatku do zera. Dopiero przed tygodniem z szóstą w tabeli Lechią Gdańsk straciła pierwsze gole, ale i tak w efekcie wygrała. Wszystkie zwycięstwa nad potentatami wicemistrzowie Polski odnosili jesienią, jeszcze za kadencji Jana Urbana. Ostatni sukces to już jednak zasługa nowego trenera Stefana Białasa. Reasumując - gdyby Legia grała wyłącznie z silnymi to na osiem kolejek przed końcem rozgrywek zajmowałaby nie trzecią - ze stratą punktu do Lecha i aż pięciu do Wisły - a zdecydowanie pierwszą pozycję. A oto bilans legionistów w tym sezonie z zespołami czołówki: Wisła Kraków 1:0 (1. miejsce, wyjazd), Lech Poznań 2:0 (2., dom), Ruch Chorzów 2:0 (4., d), GKS Bełchatów 1:0 (5., w), Lechia Gdańsk 2:0 (6., d) i 3:2 (w). Czyli sześć meczów, sześć zwycięstw, bilans bramkowy 11-2. To Jest na pewno dobry prognostyk dla legionistów przed sobotnim hitem w Poznaniu.


ASInfo



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty