- Zatrudniając panów Urbana i Trzeciaka liczyliśmy, że wniosą nową jakość. Początkowo to się sprawdzało, ale dopadł nas kryzys. Uznaliśmy, że zmiany są konieczne. I że właściwym człowiekiem do wprowadzenia zmian jest trener Stefan Białas - tak Leszek Miklas tłumaczył gruntowne przetasowania w sztabie szkoleniowym Legii Warszawa.
- Po meczu z Polonią Bytom właściciele i zarząd klubu zadecydowali, że rozstaniemy się z trenerem Urbanem. Dzień później dymisję złożył drugi trener Kibu Vicuna. Chciałbym obu panom podziękować za pobyt w Legii. Mam nadzieję, że będą dobrze wspominali czas spędzony przy Łazienkowskiej. Trener Urban wprowadził zasady, które nie były popularne w naszym kraju. W pierwszym roku to wychodziło bardzo dobrze. Później osiągaliśmy dobre rezultaty, ale brakowało jakości. Teraz, kiedy nadal mamy szanse na tytuł doszliśmy do wniosku, że pewna formuła się wyczerpała. Zawodnikom powiedziałem, że w dużej mierze ich postawa wpłynęła na zwolnienie trenera. W Legii rzadko zmieniamy szkoleniowców, ale uznaliśmy gwałtowne ruchy za konieczne, bo stan psychiczny zespołu jest słaby. Z pracy zrezygnował też dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak. Jednak prawdę mówiąc uprzedził nasz ruch - mówił prezes Legii.
- Janek Urban to świetny trener, ale taki jest los każdego szkoleniowca. Nie boję się o jego przyszłość. Myślę, że znajdzie pracę szybciej, niż sam mógłby przypuszczać. Umowa z trenerem Białasem została podpisana do 31 maja 2010 roku. Nie ma w niej klauzuli, że w przypadku wywalczenia mistrzostwa, kontrakt zostanie przedłużony. W tej chwili nie ma czasu na zmiany wśród piłkarzy. Wiele zależy od nich samych. Jeżeli wywalczą mistrzostwo, wówczas będą mieli większe szanse na utrzymanie swoich pozycji w klubie - podsumował sytuację Miklas.
Po tym jak pożegnał starego trenera oficjalnie powitał nowego, choć Białas jest od Urbana o 14 lat starszy i 11 lat temu już był trenerem w stołecznym klubie.
- Uznaliśmy, że Stefan Białas może podnieść zespół z sytuacji, w której go przejął. Podjął się trudnego zadania. Mam nadzieję, że poprowadzi drużynę w 15 meczach. Oznaczałoby to nie tylko 10 ligowych, ale i pięć w Pucharze Polski, co z kolei oznaczałoby w tych rozgrywkach awans do finału. Dziękujemy, że przyjął naszą propozycję. Tym bardziej mając świadomość, że gdybyśmy mieli więcej czasu to zorganizowalibyśmy konkurs na trenera. A tak korzystamy z tego, że pan Stefan jest akurat wolny - przyznał prezes warszawskiego klubu.
Z Legii odchodzą zarówno trener Urban, jak i dyrektor Trzeciak, których stosunki nie zawsze dobrze się układały. To było jednym z powodów, dla których polityka transferowa klubu nie wyglądała tak jak powinna. - Gdyby teraz drużyna była na pierwszym miejscu z kilkupunktową przewagą nad drugim miejscem, wówczas nikt nie mówiłby o braku transferów. Jednak w ostatnim okienku nie znaleźliśmy zawodników, którzy podnieśliby poziom sportowy Legii, a na których byłoby nas stać. Obecnie rynek zagraniczny jest prostszy. Wiele opcji się pozamykało. Przeprowadza się mało transferów gotówkowych. Obserwujemy niektórych zawodników i niewykluczone, że trafią na Łazienkowską po zakończeniu sezonu - zakończył Miklas.
ASInfo