Lech Poznań nie wykorzystał potknięć Legii Warszawa oraz Wisły Kraków. "Kolejorz" w najciekawszym meczu 20. kolejki zremisował w niedzielę w Bełchatowie z tamtejszym GKS-em 1-1.
GKS Bełchatów - Lech Poznań 1-1 (0-1)
0-1 Kriwiec 36
1-1 Wróbel 56
Sędziował Marcin Szulc (Warszawa). Żółte kartki: Janus, Ujek, Wróbel, Małkowski (GKS) - Peszko, Gancarczyk (Lech). Czerwone kartki: Janus (GKS) - Wojtkowiak (Lech).
GKS: Sapela - Tosik, Pietrasiak, Lacić, Janus - Wróbel (90. Cetnarski), Rachwał, Gol (46. Poźniak), Małkowski - Zakrzewski (70. Nowak), Ujek.
Lech: Burić - Wojtkowiak, Bosacki, Djurdjević, Gancarczyk - Peszko, Injac, Bandrowski, Kriwiec - Stilić (86. Mikołajczak) - Lewandowski.
W 22. minucie czerwoną kartkę za uderzenie w twarz Macieja Małkowskiego ujrzał Grzegorz Wojtkowiak i wydawało się, że to gospodarze przejmą inicjatywę, jednak kilkanaście minut później pięknego gola zdobył Siergiej Kriwiec. Dopiero w drugiej połowie podopieczni Rafała Ulatowskiego przewagę udokumentowali golem Tomasza Wróbla, zdobytym po serii błędów bramkarza "Kolejorza", Jasmina Buricia.
W 69. minucie siły się wyrównały - drugą żółtą kartkę ujrzał Krzysztof Janus, a wiatr w żagle złapała drużyna z Poznania. Kolejnym doskonałym strzałem popisał się Kriwiec i trafił w słupek, ale lechici nie zdołali już zdobyć decydującego gola i po tej kolejce zajmować będą drugie miejsce z dwoma punktami straty do liderującej w tabeli Wisły Kraków.
Bohater meczu: Tomasz Wróbel (GKS)
27-letni pomocnik strzałem głową zapewnił swojej drużynie remis w starciu z rozpędzonym Lechem, a tym samym odebrał rywalowi pierwsze tej wiosny punkty.
Tak padły bramki:
0-1 Kriwiec 36
Skuteczną kontrę wyprowadzili piłkarze "Kolejorza", a Siergiej Kriwiec z ostrego kąta z 15 metrów kapitalnym strzałem pokonał Łukasza Sapelę. Piłka zanim ugrzęzła w siatce odbiła się od poprzeczki.
1-1 Wróbel 56
Błąd Jasmina Buricia, który dwa razy wypuścił piłkę z rąk. W końcu Mariusz Ujek dośrodkował z lewej strony wprost na głowę Tomasza Wróbla, który doprowadził do remisu.
Powiedzieli po meczu
Jacek Zieliński, trener Lecha:
- Jak na warunki pogodowe było to dobre widowisko. Mecz mógł się podobać publiczności, padły dwa ładne gole, nie zabrakło sytuacji zakończonych strzałami. Obraz spotkania zepsuły dwie czerwone kartki. Chwała chłopakom, że walczyli przez długi okres grając w dziesiątkę. Zwycięstwo w takim meczu by bardzo fajnie smakowało. Z drugiej strony nie ma, co rozdzierać szat. My jesteśmy w roli myśliwego, a tą zwierzyną nadal jest Wisła.
Rafał Ulatowski, trener Bełchatowa:
- Grając w przewadze można było to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Egzekwowaliśmy rzut rożny, poszła kontra i straciliśmy bramkę. Z drugiej strony trzeba mieć pokorę i szacunek do Lecha. Cieszy mnie to, że widowisko w drugiej odsłonie było lepsze aniżeli do przerwy, ponieważ w pierwszej połowie było sporo walki, fauli i żółtych kartek. Obydwie drużyny czuły do siebie respekt i szacunek.
Wynik sprawiedliwy, mieliśmy mnóstwo niewykorzystanych sytuacji. Jednak gdyby Kriwiec strzelił lepiej, to Lech miałby trzy punkty. W piątek do Chorzowa jedziemy pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć oczywiście wygraną.