W sobotnim meczu 35. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Termalica Bruk-Bet Nieciecza przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem 1-2, tracąc drugiego gola w pechowych okolicznościach, po samobójczym trafieniu Patryka Fryca.
Śląsk Wrocław - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2-1 (1-0)
1-0 Ryota Morioka 18
1-1 Lasha Dvali 62 (samob.)
2-1 Patryk Fryc 86 (samob.)
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków). Żółte kartki: Zieliński, Morioka - Kupczak, Sołdecki. Widzów 11 397.
ŚLĄSK: Abramowicz - Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dvali - Hateley, Gecov - Grajciar (80 Kiełb), Morioka, Pich (88 Hołota) - Biliński (56 Mervo).
TBB: Nowak - Ziajka (46 Plizga), Stano, Sołdecki, Putiwcew - Babiarz, Kupczak - Fryc, Foszmańczyk, Juhar (77 Gutkovskis) - Nikolic (65 Kędziora).
Pierwsza połowa należała do Śląska, ale w 11. minucie to goście mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Juhara z wolnego z prawej strony, do "główki" na piątym metrze wyskoczył Kupczak, lecz trafił tylko w poprzeczkę.
Siedem minut później zaspała defensywa gości pozwalając, by Japończyk Morioka strzelił celnie z ponad 20 m w prawy dolny róg. Przyjezdni mieli w tej części gry jedną szansę, lecz Foszmańczyk został w 30. minucie uprzedzony przez bramkarza.
W 51. minucie Morioka znów próbował zaskoczyć Nowaka, tym razem jego plasowany strzał okazał się minimalnie niecelny.
W 62. minucie Termalica Bruk-Bet wyrównała. Po wrzutce z kornera piłka odbiła się od pleców naciskanego przez Sołdeckiego Dvalego i wpadła do siatki. Goście odważniej zaatakowali i w momencie wyrównanej gry zostali skarceni. Na 4 minuty przed końcem Kiełb pobiegł z piłką lewym skrzydłem, a po interwencji Fryca, który przeciął niezbyt precyzyjne dośrodkowanie, piłka wpadła do bramki zaskakując golkipera. W takich pechowych okolicznościach beniaminek przegrał mecz, który powinien był zremisować...
Śląsk dzięki temu zwycięstwu zapewnił sobie utrzymanie, a niecieczanie muszą o ligowy byt walczyć do końca.
ST