W prawie dwumiesięcznej przerwie zimowej piłkarze Wisły nie nauczyli się wygrywać. Dziś we Wrocławiu Biała Gwiazda doznała szóstej z rzędu porażki, uległa Śląskowi 0-1. Krakowianie od 515 minut nie zdobyli gola...
22. kolejka ekstraklasy: Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 1-0 (0-0)
1-0 Tomasz Hołota 79 (głową)
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Hateley, Morioka, Dudu Paraiba, Gosztonyi - Guerrier, Sadlok, Guzmics - Widzów 13 015.
ŚLĄSK: Pawełek - Zieliński, Celeban, Dvali, Dudu Paraiba - Hołota, Hateley - Dankowski (73 Ostrowski), Morioka (68 Pich), Gosztonyi (90+1 Grajciar) - Biliński.
WISŁA: Miśkiewicz - Burliga, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Uryga, Pietrzak (83 Crivellaro) - Bałaszow, Boguski, Guerrier (61 Cywka) - Ondrasek.
Tadeusz Pawłowski, ekstrener Śląska, a obecnie prowadzący wiślaków, nie znalazł sposobu na swych byłych podopiecznych.
Krakowianie w tym stojącym na dość średnim poziomie meczu mieli kilka dobrych okazji i wcale nie musieli przegrać. W 17. minucie, po akcji Burligi, Ondrasek mógł strzelić gola, ale z 7 uderzył zbyt anemicznie i Pawełek zdołał wybić piłkę na korner. W 41. minucie futbolówka znalazła się w bramce gospodarzy, lecz Boguski w momencie podania od Ondraska był na spalonym.
Po przerwie, w 52. minucie, Bałaszow zagrał do Boguskiego, a ten w sytuacji "sam na sam" huknął w poprzeczkę. Dwie minuty później Ondrasek nie wykorzystał kolejnej szansy, strzelając obok lewego słupka. W 66. minucie do siatki gości trafił z dobitki Morioka, ale gol nie został uznany, gdyż chwilę wcześniej na ofsajdzie znajdował się Biliński. Za moment mogło być 0-1. Boguski podał do wychodzącego na wolne pole Bałaszowa, lecz Ukrainiec strzelił zbyt lekko i przegrał pojedynek z Pawełkiem.
Wrocławianie zapewnili sobie zwycięstwo w 79. minucie. Hateley zacentrował z wolnego z lewej strony na środek pola karnego. Nie było to precyzyjne zagranie, bo w tej strefie znajdowali się dwaj obrońcy wiślaków Sadlok i Głowacki. Obaj wyskoczyli do główki, ten pierwszy ubiegł "Głowę" i przebił piłkę na 6. metr, gdzie Hołota wykorzystał bierność Urygi i głową pokonał Miśkiewicza...
Krakowianie dążyli do wyrównania, ale w 88. minucie - po indywidualnej akcji Hateleya - mogli stracić drugiego gola. W 90+2. minucie przed szansą stanął jeszcze Bałaszow, lecz z dobrej pozycji trafił prosto w bramkarza...
ST