Cracovia rozegrała dobry mecz w Poznaniu z Lechem, była blisko zwycięstwa, ostatecznie zremisowała 1-1.
Lech Poznań - Cracovia 1-1 (0-1)
0-1 Marcin Budziński 22
1-1 Kasper Hamalainen 46
Sędziował Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Kędziora, Linetty - Covilo.
LECH: Kotorowski - Kędziora, Kamiński, Wilusz, Henriquez (40 Douglas) - Linetty, Jevtic - Lovrencsics, Hamalainen (81 Formella), Pawłowski (69 Kownacki) - Ubiparip.
CRACOVIA: Pilarz - Rymaniak, Żytko, Marciniak - Deleu, Cetnarski, Covilo (68 Jaroszyński), Dąbrowski, Dialiba (86 Zjawiński) - Budziński, Nowak (80 Zejdler).
W deszczowej aurze Lech dominował od początku aż do 22. minuty, kiedy gola zdobyli goście. Nowak przeprowadził akcję lewą stroną, podał w poprzek boiska do Budzińskiego, który minął Henriqueza, zszedł na prawo i z niespełna 20 metrów uderzył po "długim" rogu, pokonując Kotorowskiego.
Od tego momentu gra się wyrównała, choć groźniejsi byli lechici, którzy dużo strzelali, sporo było też wrzutek w pole karne. W doliczonym czasie I połowy Hamalainen dośrodkował z prawego skrzydła w szesnastkę, a Lovrencsics uderzył z pierwszej piłki trafiając w poprzeczkę.
Zaraz po przerwie było 1-1. Ubiparip podał w "uliczkę" do Hamalainena, Fin w sytuacji sam na sam minął Pilarza i skierował futbolówkę do pustej bramki. Gospodarze nie poszli za ciosem, w miarę upływu czasu to krakowianie przejęli inicjatywę, ale nie potrafili wypracować bramkowej okazji. Najbliżej powodzenia byli w 73. minucie, gdy Dialiba zagrał z lewej strony na prawo do Deleu, którego strzał sparował na korner golkiper poznański.
Wg statystyk NC+ Cracovia była częściej w posiadaniu piłki (51:49%), ale oddała znacznie mniej strzałów (6:20, celne 3:7).
ST