Cracovia zremisowała w 35. kolejce piłkarskiej ekstraklasy z Koroną Kielce 1-1. Remis dał utrzymanie gościom, Pasy zapewniły sobie ligowy byt ponad dwie godziny później - dzięki porażce Zagłębia w Gliwicach...
Cracovia - Korona Kielce 1-1 (1-0)
1-0 Dąbrowski 37
1-1 Janota 65
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Dejmek, Kiełb, Malarczyk (2), Jovanovic (Korona). Czerwona kartka: Malarczyk (90+2, dwie żółte).
CRACOVIA: Pilarz - Nykiel, Marciniak, Mikulic, Jaroszyński - Boljevic (76 Bernhardt), Dąbrowski, Budziński (61 Steblecki), Ntibazonkiza - Papadopoulos (46 Rakels), Nowak.
KORONA: Szlakotin - Malarczyk, Stano, Dejmek, Sylwestrzak - Jovanovic, Markovic (63 Pylypchuk) - Biejsiebiekow (63 Trytko), Janota, Kiełb - Korzym (78 Chiżniczenko).
W I połowie Cracovia zdominowała kielczan. Gospodarze oddali w tej części gry aż 17 strzałów (wg C+), z tego jednak 14 niecelnych. Z tych ostatnich zapamiętany będzie ten z 15. minuty - po wrzutce Papadopoulosa z kornera Boljevic nie trafił z 3 metrów do pustej bramki! Dwa celne uderzenia - Dąbrowskiego w 12. minucie z wolnego i Budzińskiego w 20. minucie po ładnej kombinacji zespołowej - sprawiły duży kłopot bramkarzowi gości. Trzeci celny strzał przyniósł gola Pasom. W 37. minucie Dąbrowski huknął z prawie 30 metrów w środek bramki, Szlakotin popełnił błąd i przepuścił piłkę do siatki!
Kielczanie z rzadka ripostowali, najgroźniejsze były dwa strzały Korzyma, tyle że prosto w Pilarza.
Przerwa odmieniła zawodników Korony, którzy w II połowie przejęli inicjatywę. Początkowo nie przekładało się to na sytuacje bramkowe, szansę z kontry mieli tymczasem miejscowi. W 57. minucie w sytuacji "sam na sam" Ntibazonkiza przegrał jednak pojedynek z golkiperem kielczan. Trzy minuty później goście byli bliscy powodzenia - Kiełb przymierzył z wolnego z 18 m w "krótki" róg, ale Pilarz nie dał się zaskoczyć. Wkrótce było 1-1. Po wrzutce z rzutu rożnego przyjezdni zamknęli krakowian w "hokejowym zamku", w końcu wybitą przez golkipera futbolówkę przejął Janota i splasował zza narożnika "piątki" pod poprzeczką.
Utrata gola podziałała na piłkarzy Cracovii jak czerwona płachta na byka. Dwie minuty później przeprowadzili w polu karnym koronkową kombinację, w finalnym etapie Rakels mierzył jak Janota, lecz chybił. Po kwadransie chytrze z wolnego dośrodkował Bernhardt, ale Ntibazonkiza nie opanował piłki na 5. metrze, uderzając nad bramką. Ostatnią szansę mieli miejscowi w 90+3. minucie, w ogromnym zamieszaniu bardzo bliski wpakowania piłki do siatki był Ntibazonkiza...
Cracovia zajmuje 14. miejsce w tabeli, na dwie kolejki przed końcem sezonu ma 8 punktów przewagi nad zdegradowanymi już zespołami Zagłębia Lubin i Widzewa Łódź.
ST