Krakus Nowa Huta - BKS Bochnia 5-0 (2-0)
1-0 Groeger 15
2-0 Ryszawy 42
3-0 Jurek 60
4-0 Majcher 80
5-0 Majcher 87
KRAKUS: Podstawa (85 Broda) - Palonek, Sularz, Kuligowski (70 Michalski), Majcher - Fudali, Bartosz, Kuziel - Ryszawy, Jurek (75 Drozd), Groeger.
BKS: Kolanowski (46 Kwarta) - Szymański (56 Kościalski), Adamczyk, Mazur, Sieczka, Klesiewicz, Lewicki, Kupiec, Gawroński, Krawczyk, Dobranowski.
- Po remisie BKS-u z Wisłą przed tygodniem, spodziewałem się dziś ciężkiej przeprawy, myślałem, że goście zamurują bramkę. Tymczasem wygraliśmy niemal bez wysiłku - powiedział Maciej Trzcionka, trener Krakusa.
- Rywale stanęli bardzo wysoko, bronili biernie strefą, odsłaniając skrzydła. To była woda na młyn dla nas, kłuliśmy bokami, bez większych komplikacji stwarzaliśmy sytuacje. Właśnie obaj skrzydłowi, Groeger i Ryszawy, zagrali bardzo dobrze - dodał szkoleniowiec drużyny nowohuckiej.
Po kwadransie wynik otworzył Groeger, który dostał ze środka prostopadłe podanie i w sytuacji sam na sam strzelił obok bramkarza. Tuż przed przerwą podwyższył Ryszawy, któremu z lewej strony piłkę dogrywał Groeger.
Trzeciego gola zdobył kwadrans po przerwie Jurek. Po centrze, w zamieszaniu, futbolówka spadła mu pod nogi, więc ją uderzył, a następnie - po interwencji golkipera BKS-u - dobił do siatki. Ostatnie dwie bramki były autorstwa lewego obrońcy Majchra, który pod koniec meczu zaczął grać z przodu. W 80. minucie, po akcji Ryszawego prawą stroną, wykorzystał on błąd obrońcy, który minął się z piłką. Wynik ustalił parę minut przed końcem, po prostopadłym podaniu ze środka. Piłka skozłowała wysokim lobem, bramkarz do niej wybiegł, ale Majcher okazał się szybszy.
RST