MOSiR Unia Oświęcim - BKS Bochnia 3-0 (1-0)
1-0 Łach 18 (karny)
2-0 Głowacki 55
3-0 Semik 75
Sędziował Przemysław Greń (Kozy). Mecz bez kartek. Widzów 30.
MOSiR UNIA: Ratajczak - Wrona, Ziecina, Godawa, Wiertel (80 Moskwik) – Michałek (84 Kajfasz), Łach, Głowacki, Znamirowski – Pawłowski (75 Bednarczyk), Góra (60 Semik).
BOCHNIA: Kolanowski, Łącki, Mazur, Kasprzyk, Szymański (60 Gajewski), Słaby (70 Kosiarski), Lewicki (75 Styrna), Adamczyk, Klesiewicz, Sacha (80 Balicki), Dobranowski (85 Włudyka).
- Powoli nasza kadra się krystalizuje. Wracają kontuzjowani zawodnicy, więc jestem umiarkowanym optymistą – mówił przed meczem Andrzej Balon, trener Unii.
O ile jeszcze przed przerwą miejscowi wykorzystali karnego, podyktowanego za faul na Górze, to po przerwie zdobyli bramki z akcji.
Najpierw do podania z głębi pola wyszedł Głowacki, wygrywając pojedynek z Kolanowskim.
Potem zaatakowali przyjezdni, którym udało się kilka razy zagrozić oświęcimskiej bramce, ale chwila nieuwagi kosztowała ich stratę trzeciego gola, po którym losy meczu zostały definitywnie rozstrzygnięte.
Mateusz Migalski