MOSiR Unia Oświęcim – Dunajec Nowy Sącz 1-1 (0-0)
1-0 Łach 83
1-1 Ciężkowski 89 (karny)
Sędziowali: Szymon Krawczyk oraz Sławomir Spiesz i Zbigniew Walus z Oświęcimia. Mecz bez kartek.
MOSiR UNIA: Taborski – Rokowski, Zięcina, Godawa, Wrona – Semik (78 Pawłowski), Michałek, Znamirowski (46 Kajfasz), Łach – Księżopolski (69 Bednarczyk), Góra.
DUNAJEC: Myrlak – Ciężkowski, Gargula (83 Lipiarski), Samek, Jabłoński (90 Zapart) – Bajorek, Borzęcki, Kogut (75 Lizoń), Nowak – Zygmunt (63 Bogdański), Golonka.
Sądecki beniaminek przystąpił do walki na boisku wicemistrza Małopolski bez żadnego respektu i już przed przerwą miał dwie doskonałe okazje do objęcia prowadzenia. Bajorek przegrał pojedynek z Taborskim, a Golonka z 3 metrów nie potrafił wepchnąć piłki do siatki. – Pierwsza połowa była w zasadzie badaniem możliwości – przyznał Łukasz Biernacki, trener sądeczan.
Na początku drugiej połowy groźnie główkował Godawa, a piłka – po koźle – odbiła się przed linią bramkową, wychodząc ponad poprzeczkę. Z kolei w 55. minucie Semik trafił w poprzeczkę.
Trzeba jednak przyznać, że w szeregach gości aktywny był Nowak, który lewym skrzydłem nękał miejscową obronę. – Kilka razy zabrakło ostatniego podania, by móc cieszyć się z prowadzenia – ocenił Łukasz Biernacki.
W 50. minucie wspomniany Nowak z boku podchodził bramkarza, trafiając w boczną siatkę.
Kiedy wydawało się, że gol dla gości jest tylko kwestią czasu, z wolnego zagrał Góra, a - zamykający akcję Łach - strzałem po długim rogu pokonał rozpaczliwie interweniującego Myrlaka. – Stałe fragmenty muszą być naszą bronią – podkreślił Andrzej Balon, trener Unii.
Jednak chwilę później Góra z prawej strony pola karnego wyciął Golonkę, a sprawiedliwość wymierzył Ciężkowski, myląc oświęcimskiego bramkarza.
- Wydawało mi się, że jest to klasyczne spotkanie do pierwszej bramki, więc skoro trafiliśmy sądeczan na kilka minut przed końcem meczu, to nie będą się w stanie pozbierać. Przeczucie mnie zawiodło – przyznał trener Balon.
Mateusz Migalski