MLJS: Unia Tarnów - MOSiR Unia Oświęcim 2-0 (0-0)
1-0 Szczerba 67
2-0 Adamski 80 (karny)
Sędziował Mariusz Kuś z Tarnowa. Żółte kartki: Halagarda – Rokowski.
UNIA T.: Słomski – Furmański, Kaleta, Urbanek, Nowak (67 Gurgul) – Szczerba (62 Orlik), Korzeniowski (62 Wójtowicz), Chmielarz (53 Halagarda) – Gąsawski (53 Szumlański), Adamski.
UNIA O.: Taborski (66 Ratajczak) – Rokowski, Godawa, Zięcina Wrona – Głowacki (85 Wiertel), Semik (72 Moskwik), Znamirowski (68 Bednarczyk), Michałek – Łach, Góra.
Gospodarze dali się rywalom wyszumieć, a jak już zadali pierwszy cios, to całkowicie opanowali sytuację na boisku.
Inna sprawa, że oświęcimski bramkarz miał wielki udział w tej zdobyczy, nie potrafiąc złapać piłki uderzonej z wolnego, z 20 metrów, w sam środek bramki.
Tak nieudolnie starał się ją łapać, że nad głową wpadła mu ona do siatki. Wobec takich okoliczności utraty bramki, z przyjezdnych "zeszło powietrze", bowiem nie po raz pierwszy w tej rundzie okazało się, że nie mają oparcia w bramkarzu. Jeśli dalej będzie popełniał takie błędy, wkrótce może okazać się, że aktualny wicemistrz Małopolski jest jednym z głównych kandydatów do spadku.
– Na początku nam się nie układało, ale po otwarciu wyniku mieliśmy kilka okazji do strzelenia goli, więc rozmiary wygranej mogły być bardziej okazałe. Jednak i dwubramkową zaliczką potrafimy się cieszyć, bo oświęcimianie także mieli swoje sytuacje. Gdyby je wykorzystali, spotkanie różnie mogłoby się potoczyć – ocenił Daniel Bartkowski, trener tarnowian.
kamil