Hutnik Kraków - MKS SMS Kraków 1-1 (0-0)
1-0 Hubert Pachowicz 76
1-1 Rafał Kluska 80+2
Sędziowali: Sebastian Krasny oraz Tomasz Gajewski i Przemysław Hibner. Żółta kartka: Labut. Mecz na sztucznej murawie w Skotnikach.
HUTNIK: Frątczak (41 Stępniowski) - Kozieł, Łepkowski, P. Filipek, Frączkiewicz, Rakoczy, Jacak, Guzik, Wróbel, Pachowicz, Polański (65 Korcala).
MKS SMS: Kobyłka - Bień, Grotkowski, Krawczyk, Cyboran - Dyląg (47 Ptaszyński), Labut, Czubin, Curyło (66 Kluska) - Frączek, Jaszczyński (70 Urbański).
Hutnik grał rocznikiem 97, w składzie było nawet dwóch trampkarzy (Frączek, P. Filipek). SMS z kolei tworzyli zawodnicy z rocznika 96, toteż od początku widać było ich przewagę fizyczną, którą nowohucianie bilansowali lepszym wyszkoleniem technicznym.
W I połowie goście mieli przynajmniej dwie stuprocentowe sytuacje, hutnicy jedną - w 20. minucie Pachowicz znalazł się sam przed bramkarzem, ale uderzył nad poprzeczką.
Po przerwie Hutnik nadal prezentował się korzystniej jeśli chodzi o grę kombinacyjną, ale SMS miał więcej okazji. Prowadzenie objęli jednak gospodarze. Rakoczy dograł prostopadle do Pachowicza, który strzelił obok interweniującego golkipera. W końcówce goście nie wykorzystali paru "setek", ale w doliczonym czasie wywalczyli remis. Urbański przebił głową piłkę w powietrznym pojedynku, do podania wystartował Kluska, uprzedził obrońcę i w sytuacji "sam na sam" trafił do siatki.
- Hutnik dobrze się prezentował piłkarsko, my z kolei preferowaliśmy szybki atak z własnej połowy. Gdybyśmy mieli chociaż pięćdziesiąt procent skuteczności, to odnieślibyśmy zwycięstwo, ale w sumie remis jest wynikiem sprawiedliwym - powiedział Maciej Antkiewicz, trener juniorów SMS-u, dla których to już siódmy nierozstrzygnięty rezultat w tym sezonie!
ST, bm