Borek Kraków - Sokół Przytkowice 2-1 (2-1)
1-0 Mazela 9
1-1 Stokłosa 13 (karny)
2-1 Mazela 20
Sędziowali: Jan Pawlikowski - Marcin Niewiarowski, Krzysztof Majewski (Nowy Targ). Żółta kartka - Dąbrowski. Widzów 80.
BOREK: Pitala - Jatczak, Szopa, Bagnicki, Popowicz (74 Kołodziej) - Sawczuk, Gadziński, K. Pachacz (61 Dąbrowski), Borowski (90 Filipek), Anton (53 Bruzda) - Mazela.
SOKÓŁ: K. Żak - Zając, Godawa, Żurek, Flaka - Czara (68 Kubas), Michorczyk (74 Skowronek), Stokłosa, Kawulka (46 M. Żak) - Smajek (63 Hujdus), Mazurek.
W środowy meczu IV ligi krakowsko-wadowickiej - rozegranym awansem z 32. kolejki - spotkały się drużyny z miejsc zagrożonych spadkiem. Borek nie bez problemów wygrał z Sokołem Przytkowice 2-1.
Mimo dużych opadów deszczu boisko było niemal w idealnym stanie. Gospodarze zaczęli od mocnego uderzenia, bowiem już w 9 minucie - po prostopadłym podaniu Pachacza - piłkę tuż przed linią pola karnego przejął skuteczny w ostatnich spotkaniach Józef Mazela, "obrócił" Jakuba Żurka i trafił przy słupku. Goście odpowiedzieli szybko - bramkarz Jacek Pitala faulował Krystiana Smajka i podhalański arbiter nie miał wątpliwości dyktując rzut karny. Jego skutecznym wykonawcą był kapitan drużyny Sokoła - Witold Stokłosa.
Przytkowiczanie nie mieli dzisiaj szczęścia - w 20 minucie nie popisał się Mateusz zając, który w polu karnym... podał do Mazeli, a snajper Borku nie zmarnował prezentu. Gospodarze oddali dwa strzały i po obu futbolówka zatrzepotała w siatce.
Później niewiele ciekawego działo się na murawie i dopiero w końcowych 10 minutach emocji nie brakowało. Goście przycisnęli i dążyli do wyrównania. W 80 minucie Mateusz Żak w dobrej sytuacji zbyt długo zwlekał z uderzeniem i w rezultacie został zblokowany. Trzy minuty później Żurek z bliska główkował i trafił piłką w poprzeczkę.
W Sokole zabrakło kontuzjowanego Łukasza Lelka, który wprawdzie był z drużyną, ale się nie przebrał. - Nie chcieliśmy ryzykować, ale na następne spotkanie będzie już do dyspozycji - wyjaśnił grający trener Roman Skowronek.
(AnGo)