Karpaty Siepraw – Orzeł Balin 5-3 (2-0)
1-0 Zając 15
2-0 Szczytyński 24
2-1 Sermak 47 (karny)
2-2 Wtorek 51
3-2 Zając 68
4-2 Szczytyński 73 (karny)
4-3 Warzecha 75
5-3 Morawiec 89 (karny)
Sędziował Michał Górka z Tarnowa. Żółte kartki: Kęsek, Zając, Galas – Guzik, Tyrka. Czerwone kartki: Juszczak (47, faul taktyczny) – Smok (89, faul taktyczny). Widzów 120.
KARPATY: Zachariasz – Galas, Szablowski, Juszczak, Suder – Kęsek (70 Król), Szymoniak (84 Gruchacz), Hyży, Morawiec – Szczytyński (80 Dobosz), Zając (85 Mieszczak).
ORZEŁ: Smok – Domurat, Grabiec, Żuraw (78 Ochmański), Chrzanowski (75 Ryszawy) – Sermak, Guzik, Wtorek (60 Warzecha), Suwaj, Tyrka (46 Jamróz) – Rupa.
Emocji w Sieprawiu nie brakowało. Karpaty rozpoczęły bardzo dobrze i po 24 minutach prowadziły 2-0. Czyżby łatwe zwycięstwo? Nic z tych rzeczy. - Tuż po zmianie stron faulował Juszczak, a strata była podwójna, bowiem mój stoper ratujący sytuację ujrzał czerwony kartonik, a podyktowany rzut karny wykorzystał rywal. Na dodatek dziesięć minut później straciliśmy drugiego gola i zrobiło się 2-2 - wyjaśnił trener gospodarzy, Robert Nowak.
Orzeł zwietrzył szansę i chciał sięgnąć po komplet punktów. I popełnił ten sam błąd, co niedawno w Piaskach Wielkich. Zbyt duże otwarcie się i zaatakowanie większą ilością graczy przyniosło opłakane skutki. Szybki Zając - po otrzymani prostopadłego zagrania - wiedział jak pokonać bramkarza, a po zaledwie pięciu minutach niezawodny przy karnych Szczytyński podwyższył rezultat. I choć balinianie zdołali jeszcze zdobyć kontaktowe trafienie, to ostatnie słowo należało do miejscowych - Morawiec zamienił na gola trzecią w tym spotkaniu "jedenastkę", a Orzeł stracił bramkarza.
W Karpatach zagrali po kartkowej karencji Szablowski, Galas i Szymoniak.
gst - sportowetempo.pl