Soła Oświęcim - Orzeł Piaski Wielkie 2-0 (1-0)
1-0 Jakub Snadny 9
2-0 Paweł Cygnar 70
Sędziował Lucjan Stolarz z Brzeska. Żółte kartki: Domański – Kubera, Radwański. Widzów: ok. 500.
SOŁA: Talaga – Cygnar, Janeczko (72 Jasiński), Sałapatek, Skrzypek – Snadny (82 Niewiedział), Stanek, Ząbek, Domański – Stemplewski (87 Biskup), M. Nowak.
ORZEŁ: Szymacha – Zygmunt, Załęga (46 Kolański), Ciepły, Radwański – Wolak, Mróz, Kubera, Petho, Adamczyk (73 Chachlowski) - Gołoś.
Oświęcimianie rozpoczęli bardzo agresywnie, a goście najwyraźniej mieli kłopoty z odnalezieniem się na boisku. Już w 6 min Bartłomiej Sałapatek minimalnie niecelenie główkował, ale już chwilę później Marcin Nowak strzelał, a Jakub Snadny dołożył nogę zaskakując Sławomira Szymachę.
Przewaga gospodarzy była zdecydowana, a jeszcze przed przerwą mogli zdobyć kilka goli. Jakubowi Snadnemu zabrakło precyzji w dograniu do Adama Janeczki, bo niewiele brakowało, a znalazłby się sam przed Szymachą.
Chwila nieuwagi mogła kosztować solarzy utratę gola, bo w polu karnym bez opieki pozostawiony został Zygmunt, lecz trafił w kładącemu mu się pod nogi Talagę. W odpowiedzi Łukasz Ząbek rzucił piłkę za plecy obrońców, lecz wchodzący w tempo Snadny zbyt lekko główkował, by móc zaskoczyć Szymachę. Jeszcze w 40 min Gołoś uderzył obok słupka i sędzia mógł zakończyć pierwszą odsłonę.
Po przerwie goście ruszyli do przodu. Owszem, byli częściej w posiadaniu piłki, ale nie zagrozili bramce Kamila Talagi, a drugiego gola stracili po rzucie rożnym. Po tym ciosie nie byli w stanie już nawiązać walki. W 90 min po płaskim strzale Konrada Gołosia oświęcimski bramkarz miał kłopoty z opanowaniem piłki, ale wtedy wszyscy byli już myślami w szatni.
Mateusz Migalski