MKS Trzebinia/Siersza – Karpaty Siepraw 1-5 (1-3)
1-0 Giermek 5 (karny)
1-1 Szczytyński 20 (karny)
1-2 Zając 27
1-3 Kęsek 40
1-4 Zając 59
1-5 Filip 82
Sędziował Piotr Ćwiertnia z Wadowic. Żółte kartki: Krawczyk, Giermek, Juraszek, Rolka, T. Szczepanik – Szczytyński, Sikora. Widzów 130.
MKS: Gielarowski – P. Szczepanik, Rolka, Juraszek, T. Szczepanik – Czyszczoń, Kalinowski, Lickiewicz (46 J. Pająk), Kowalik – Ciepichał (27 Krawczyk), Giermek.
KARPATY: Zachariasz (88 K. Suder) – Galas, Juszczak, Sikora, M. Suder – Szczytyński (78 Filip), Hyży, Szymoniak (63 Witko), Morawiec – Kęsek (72 Gruchacz), Zając.
Przed meczem sieprawian spotkała niespodzianka - gospodarze zażyczyli sobie, aby sędziowie sprawdzili dokumenty tożsamości piłkarzy. I zapewne mieli satysfakcję, bowiem stoper Tomasz Szablowski ich nie miał. Po pracy podjechał pod stadion Karpat, przesiadł się do busa, a "papiery" zostały w samochodzie. W tej sytuacji nie mógł zagrać, więc zastąpił go Mirosław Sikora.
Ta sytuacja wyjątkowo zmobilizowała gości, co skończyło się pogromem miejscowych. W 5 minucie MKS objął prowadzenie po mocno kontrowersyjnym karnym. Później na murawie dominowali sieprawianie i tak na dobrą sprawę powinni wygrać znacznie wyżej. Wystarczy dodać, że przy stanie 1-5 rzutu karnego nie wykorzystał Sikora trafiając w słupek. Ciekawostkę stanowi fakt, że Krzysztof Zając bramkę w 27 minucie strzelił głową! Akcję rozpoczął Szczepan Hyży, a dośrodkował Mariusz Kęsek. Przed tygodniem w Karpatach debiutował Bartłomiej Filip, dzisiaj szansę otrzymał bramkarz Krzysztof Suder.
- Od początku posiadaliśmy inicjatywę i spotkanie pod kontrolą. Muszę pochwalić cały mój zespoł, bowiem grał konsekwentnie od początku do końca. Mecz odbył się na znakomicie przygotowanej murawie - podsumował trener Karpat, Robert Nowak.
AnGo/Kamil