Borek Kraków – Iskra Klecza 1-2 (1-1)
1-0 Bagnicki 9
1-1 Kryjak 19
1-2 Wysogląd 86
Sędziowali: Krzysztof Budnik - Mirosław SZarota, Paweł Gargula (Nowy Sącz). Żółte kartki: Bagnicki, Kupiec – Stopa. Widzów 70.
BOREK: Macheta – Jatczak, Gadziński, Dąbrowski, Popowicz – Kagize, Kupiec, K. Pachacz (63 Gniadek), Anton (63 Seroka) – Filipek (78 Sarga), Bagnicki.
ISKRA: Kawaler – Witek, Pindel, Dudała, Stopa – Kryjak, Smagło, Bajorek (62 Wysogląd), Węgrzyn (72 Woźniak) – Kukieła, Niewidok (46 Lipka).
Piłkarze Iskry mieli powód do wyjątkowej mobilizacji - w piątek grający trener Filip Niewidok cieszył się z narodzin syna. Koledzy chcieli więc strzelić gola, aby wykonać znaną z piłkarskich boisk kołyskę. Zanim to zrobili - cieszyli się borkowianie i to już w 9 minucie. Nieporozumienie bramkarza z obrońcami wykorzystał Bagnicki, któremu pozostało skierować futbolówkę do pustej siatki. Dziesięć minut później doszło do wyrównania; po dośrodkowaniu z wolnego Niewidoka do bramki trafił głową Kryjak.
Mecz był wyjątkowo słaby jak na czwartoligowe warunki i nie było specjalnie co oglądać. Warto jednak odnotować uderzenie Bagnickiego tuż przed przerwą i poprzeczkę po strzale Kryjaka w 56 minucie. W końcówce bliscy pokonania Kawalera byli Filipek i Kagize, ale to do Iskry uśmiechnęło się szczęście. Na strzał z ok. 28-30 metrów zdecydował się Wysogląd i trafił w górny róg.
(gst)