Soła Oświęcim - Iskra Klecza 1-1 (0-0)
1-0 Snadny 50
1-1 Smagło 78
Sędziowali: Michał Gębala oraz Krzysztof Chłopek i Marcin Biros z Chrzanowa. Żółte kartki: Stemplewski – Wysogląd, Witek, Widzów 500.
SOŁA: Talaga – Cygnar, Jasiński (75 Niewiedział), Sałapatek, Skrzypek – Stanek, Nowak, Ząbek, Baluś (85 Paw) – Stemplewski, Snadny (65 Janeczko).
ISKRA: Kawaler – Nowak, Kozioł (86 S. Stopa), Drechny, Pindel – Witek (62 Wysogląd), Dobisz (53 Lipka), Smagło, Kryjak (89 Woźniak) – Bajorek, Kukieła.
W pierwszej połowie gospodarze mogli strzelić dwa gole przy... wydatnej pomocy kleczańskiego obrońcy Michała Drechnego, który za pierwszym razem źle łapał na spalonego, więc Snadny przegrał pojedynek sam na sam z Kawalerem.
Później Snadny wykorzystał nieporozumienie Drechnego z Kawalerem, który wyszedł aż na 14 metr. Oświęcimski napastnik „objechał” dwójkę kleczan, ale strzelił zbyt lekko do pustej bramki, więc powracający Pindel wybił piłkę z linii bramkowej.
Do trzech razy sztuka, więc po przerwie Snadny z bliska wpakował piłkę do siatki. Jednak po strzale z dystansu Smagły mecz rozpoczął się od nowa. Obie strony miały po kilka okazji bramkowych, ale w decydującym momencie zabrakło zimnej krwi.
Mateusz Migalski

Kapitan kleczan Łukasz Dobisz (z lewej) chce zatrzymać Bartłomieja Sałapatka. Fot. Mateusz Migalski