Cracovia - Olimpia Grudziądz 0-0
Sędziował Mariusz Złotek. Żółta kartka - Marciniak
CRACOVIA: Pilarz – Nykiel, Żytko, Kosanović, Marciniak – Dąbrowski, Szeliga (57Bojlević), Budziński – Danielewicz, Bernhardt, Zejdler(68 Steblecki).
OLIMPIA: Wróbel – Pisarczuk, Łabędzki, Staniek, Woźniak - Frańczak (85 Pawłowski), Kłus, Smoliński, Szczot (82 Banasiak) - Ruszkul (68 Rogalski), Cieśliński.
Jesienią Cracovia przegrała w Grudziądzu, u siebie też musiała spodziewać się trudnego meczu i taki rzeczywiście był. Olimpia, groźniejsza w pierwszej połowie, w drugiej oddała pole Cracovii, ale wychodziła obronną ręką z trudnych sytuacji. Skończyło się podziałem punktów bez bramek.
Pasy miały niezły początek, sprawiały lepsze wrażenie w pierwszym kwadransie, ale to były tylko strachy na Lachy. Później to Olimpia stawała przed dobrymi bramkowymi szansami i tylko dobrej postawie Pilarza gospodarze zawdzięczali cyste konto. Tak było w 24 min, gdy Smoliński z autu świetnie zagrał do Ruszkula, a gdy przyspali obrońcy Cracovii Pilarz ich wyręczył - w sytuacji sam na sam wygrał z Ruszkulem . W 34 min Kłus główkował po rzucie rożnym, znów na posterunku był bramkarz Pasów. W 42 min golem pachniała kontra Olimpii - Smoliński urwał się Marciniakowi i dogrywał przed bramkę, wyszedł do przodu Pilarz i uprzedził zmierzającego do futbolówki jednego w rywali. W 43 min znów świetną szansę mieli goście i znów interwencja Pilarza uratowała zespół, opuścił bramkę i wybił piłkę spod nóg Ruszkula. Ten dograł jeszcze do Cieślińskiego, ale jego strzał został zablokowany.
Druga połowa była ciekawsza, Cracovia musiała ruszyć do ataku i tak zrobiła, lepiej się w niej prezentowała, ale nie potrafiła pokonać Wróbla. W 48 min Bernhardt odegrał piętą do Budzińskiego, ten odegrał do Dąbrowskiego, który przestrzelił z 15 metrów. W 52 min z rzutu wolnego ostro dośrodkował Kosanović, nabiegał na piłkę Szeliga, ale naciskany przez obrońcę nie sięgnął piłkę. W 64 min z dystansu uderzał Bernhardt, obok celu. Dwa razy groźnie strzelał Danielewicz, potem także Bojlević.
W 65 min Olimpia odgryzła się po raz pierwszy w tej połowie. Cieśliński zagrał do Ruszkula, ten nie dał rady przyjąć dobrze piłki i Pilarz go uprzedził. W 70 min Smoliński przyjął sobie dobrze piłkę na 16. metrze, przełożył na lewą nogę i uderzył z woleja, piłka odbiła się jeszcze rykoszetem od jednego z krakowian i przeleciała obok słupka. Cracovia odpowiedziała zaraz, ale wywalczyła tylko róg. Jeszcze w końcówce tuż obok słupka strzelał Bojlević.
Skończyło się bez bramek, co nie przyniosło satysfakcji żadnej ze stron.
ST