Po rocznej banicji Cracovia wraca do ekstraklasy! W końcówce sezonu I ligi miała dużo szczęścia, ale też trzeba ekipie Wojciecha Stawowego i jemu samemu oddać, że wytrzymali presję.
Miedź Legnica - Cracovia 1-3 (0-2)
0-1 Boljević 3, karny
0-2 Boljević 23, karny
1-2 Grzegorzewski 64, karny
1-3 Dudzic 73
Sędziował Hubert Siejewicz. Żółta kartka - Straus, Danielewicz.
MIEDŹ: Ptak - Wołczek, Tanżyna, Woźniczka, Bartczak - Kasperkiewicz (60 Łuszkiewicz), Artur Marciniak, Madejski, Lenkiewicz - Grzegorzewski, Zakrzewski (75 Nowacki, 82 Zasada).
CRACOVIA: Pilarz – Adam Marciniak, Żytko, Kosanović, Puzigaća – Danielewicz, Szeliga (52 Dąbrowski), Straus (46 Budziński) – Bernhardt, Boljević, Steblecki (68 Dudzic).
Wygrać z Miedzią i liczyć na korzystne wyniki w meczach Zawiszy z Polonią i Termaliki z Flotą - takie zadania miała przed sobą Cracovia w ostatniej kolejce I ligi. Za swoją część zadania zabrała się w Legnicy szybko i od razu z dobrymi efektami.
W 3 min już prowadziła. W polu karnym faulowany był Boljević, za co sędzia Siejewicz podyktował rzut karny. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość, pokonując Ptaka. Żywe następne minuty przyniosły szanse obu zespołom, ale niewykorzystane. Aż w 21 min znów w polu karnym został sfaulowany Boljević i ponownie z jedenastu metrów posłał piłkę do bramki, myląc Ptaka.
Miedź nie poddawała się - w 29 min znakomita interwencja Pilarza uratowała Zakrzewskiego. W 40 min goście mieli jeszcze więcej szczęścia - za faul na Zakrzewskim, tym razem Miedź miała rzut karny, ale Grzegorzewski posłał z niego piłkę wysoko nad poprzeczkę.
Na przerwę krakowianie schodzili znając wyniki Zawiszy (prowadzenie) i Termaliki (remis). Przy takich rozstrzygnięciach zwycięstwo w Legnicy nic im nie dawało, pozostawali na 3. miejscu.
Ale wkrótce sytuacja się zmieniła, bo w Świnoujściu prowadzenie objęła Flota, co spychało Termalikę na trzecie miejsce i przesuwało Cracovię na 2. miejsce, dające awans.
Na chwilę mogło się jednak zrobić w ekipie Pasów nerwowo bo Miedź złapała kontakt. W 64 min sędzia podyktował czwarty rzut karny w tym meczu, tym razem za rękę Dąbrowskiego. Do piłki ponownie podszedł Grzegorzewski i tym razem się nie pomylił, choć Pilarz wyczuł jego intencje. Po jego rękach piłka wpadła do bramki.
W 67 min mogło być nawet 2-2, ale Zakrzewski trafił tylko w boczną siatkę. Jeszcze jedną szansę ten sam piłkarz miał cztery minuty później, jego strzał w zamieszaniu pod bramką wyłapał Pilarz.
Cracovia odpowiedziała na to w 73 min golem Dudzica. Piłkę świetnie zagrał mu Budziński,a Dudzic w sytuacji sam na sam pokonał Ptaka. Odtąd goście kontrolowali sytuację, mogli strzelić jeszcze przynajmniej jednego gola.
Po meczu cała ekipa Pasów czekała na boisku na wynik meczu Floty z Termaliką. Gdy tam padł czwarty gol zaczęło się świętowanie, trysnęły szampany. - Bardzo się cieszymy. Bozia pomogła, bo po ubiegłej kolejce pomogły nam remisy rywali, a teraz porażka Termaliki - przyznawał po meczu bramkarz Pasów Krzysztof Pilarz.
MST