Cracovia - Okocimski Brzesko 1-0 (1-0)
1-0 Dudzic 39
Sędziował Tomasz Radkiewicz. Żółte kartki: Żytko, Kosanović, Struna - Kucharski, Niechciał.
CRACOVIA: Pilarz – Struna, Żytko, Kosanović, Marciniak – Danielewicz (46 Romanow), Szeliga (88 Dąbrowski), Zejdler – Dudzic, Boljević, Zieliński (72 Steblecki).
OKOCIMSKI: Mieczkowski – Wawryka (34 Wieczorek), Kcharski, Byrtek , Niechciał - Darmochwał (87 Termanowski), Koman, Chyła (76 Wojcieszyński), Łytwyniuk - Smółka.
Cracovia odniosła skromne zwycięstwo 1-0 nad broniącym się przed spadkiem Okocimskim Brzesko w pierwszej wiosennej kolejce I ligi. Broniący się przed spadkiem goście okazali się dla faworyta bardzo wymagającym rywalem.
Od początku meczu przeważała Cracovia, częściej była w posiadaniu piłki, wypracowywała więcej stałych fragmentów, ale co ciekawie pierwszy naprawdę groźny strzał zaliczył Okocimski. Soczysta bomba Łytwyniuka w 25 min wymagała od Pilarza dużego kunsztu. I tym się wykazał bramkarz Pasów, wybił piłkę jak należy.
Wysiłki aktywniejszej cały czas Cracovii przyniosły jej powodzenie w 39 min. Po świetnym podaniu Kosanovicia zszedł z prawej strony w pole karne Dudzic i lewą nogą posłał piłkę do bramki. Takim skromnym prowadzeniem skończyła się pierwsza połowa.
Ci, którzy w drugiej oczekiwali, że Pasy błysną ofensywnym stylem gry i podwyższą prowadzenie, musieli być rozczarowani scenariuszem gry. Wprawdzie w 60 min faktycznie byli gospodarze blisko drugiego gola, gdy po rzucie rożnym Zieliński trafił w słupek, ale to jednak Okocimski sprawiał lepsze wrażenie przez większość czasu.
W 65 min mógł wyrównać, bo z kiksa jednego ze środkowych obrońców powinien skorzystać Smółka. Gdy rywal się machnął przy wybijaniu piłki, napastnik Okocimskiego przejął piłkę i znalazł się sam przed Pilarzem. Ale trafił prosto w niego...
W 83 jeszcze jeden błąd, tym razem Pilarza, który wyszedł do dośrodkowania z rzutu wolnego i minął się z piłką, mógł się skończyć bramką gości. Tyle, że piłka minęła i bramkarza Cracovii, i wszystkich stojących w polu karnym brzeszczan...
Dopiero po tym orzeźwieniu Pasy mogły naprawdę dobić rywala drugiem golem - po strzale Bojlevicia piłka osiadła na górnej siatce, a chwilę potem Zejdler przymierzył mocno na bramkę, Mieczkowski wybił piłkę.
Okocimski nie ustawał w atakach, w końcówce jeszcze raz mógł wykorzystać kiepską interwencję Pilarza, któremu piłka wypadła z rąk przed bramką, ale jego wpadkę naprawiali koledzy z pola blokując strzały rywali w polu karnym.
Skromne prowadzenie Cracovia utrzymała do końcowego gwizdka.
STM