Okocimski wreszcie wygrał, przydało się szlifowanie stałych fragmentów
GKS Katowice - Okocimski Brzesko 1-2 (1-2)
0-1 Darmochwał 2
0-2 Darmochwał 31
1-2 Kamiński 32
Sędziował Wojciech Krztoń (Olsztyn). Żółte kartki: Pietroń, Kowalczyk, Napierała - Jacek, Wieczorek, Wojcieszyński, Pyciak. Czerwona kartka - Wieczorek (87, druga żółta).
GKS: Wierzbicki – Czerwiński, Kamiński, Napierała, Sobotka (68 Wołkowicz) – A. Kowalczyk (46 Farkas), Fonfara, Pietroń (46 Cholerzyński), Kujawa, Chwalibogowski – Rakels.
OKOCIMSKI: Mieczkowski – Wieczorek, Jacek, Cegliński, Pyciak (84 Trznadel), Jermolenko, Darmochwał, Wojcieszyński, Łytwyniuk (81 Szałęga), Wawryka, Smółka (71 Cisse)
Bardzo ważne trzy punkty zdobył w 13. kolejce I ligi Okocimski Brzesko. Zwycięstwo nad GKS-em to dopiero druga wygrana brzeszczan w tym sezonie. Zrobili z Katowicach znakomity pożytek ze stałych fragmentów gry.
Goście prowadzili od 2 minuty. Po rzucie wolnym bramkarz katowiczan wypiąstkował piłkę, ale nabijając ją wprost w nogi stojącego przed nim na 5. metrze Darmochwała. Piłka odbiła się od zawodnika Okocimskiego i przelatując nad upadającym Wierzbickim wpadła do bramki. W ten kuriozalny sposób Okocimski zdobył gola w 2 min. - Pierwsza myśl to było wypiąstkować piłkę, trafiłem jednak w zawodnika i piłka tak niefortunnie się odbiła, że wpadła do bramki - tłumaczył się z błędu bramkarz GKS-u Maciej Wierzbicki.
W 31 min goście jeszcze raz zrobili pożytek z rzutu wolnego. Znów dobrze bita piłka z 40 metrów w pole karne, w tempo z głową poszedł za nią Darmochwał i zmieścił przy krótkim słupku, obok zbyt późno interweniującego bramkarza. Gieksa natychmiast złapała kontakt, zresztą także po rzucie wolnym i strzale głową pod poprzeczkę Kamińskiego, ale potem, przy skutecznie rozbijającym jej ofensywne próby Okocimskim nic pod jego bramką nie zdziałała. - Bazowaliśmy na długich piłkach, na chaosie i ciężko było stworzyć jakąś sytuacje - przyznawał bramkarz GKS-u.
Okocimski w ofensywie też już nie szalał, ale dla niego nieważny był styl, a punkty, bo tych podopieczni Krzysztofa Łętochy mają po tym zwycięstwie zaledwie 11.
DARO