Olimpia Grudziądz - Cracovia 2-0 (2-0)
1-0 Rogalski 13
2-0 Staniek 16
Sędziował Dawid Bukowczan (Żywiec). Żółte kartki: Rogalski, Kryszak - Zejdler, Kosanović, Marciniak, Żytko.
OLIMPIA: Wróbel - Woźniak, Staniek, Łabędzki, Pisarczuk, Szczot, Kłus, Kryszak, Rogalski (65 Frańczak), Ruszkul (75 Smoliński) - Cieśliński (86 Gawęcki).
CRACOVIA: Pilarz – Dąbrowski (81 Budziński), Żytko, Kosanović, Marciniak – Szeliga – Bernhardt, Zejdler (46 Suworow) – Straus, Boljević, Dudzic (65 Steblecki).
Cracovia jechała do Grudziądza po zwycięstwo, by nie stracić bliskiego kontaktu z czołówką I ligi. Nic nie wyszło z tych planów. Olimpia w trzy minuty pierwszej połowy strzeliła dwie bramki, a krakowianie przez pozostałą część meczu nie byli w stanie odrobić tych strat. Mogli przegrać wyżej, gdyby Pilarz w 80 min nie obronił rzutu karnego.
Olimpia miała lekką przewagę od początku, ale takimi szybkimi trafieniami zaskoczyła rywali. W 13 min nieszczęście Pasów zaczęło się od straty w środku boiska, Cieśliński przejął piłkę zagrał ją prostopadle do Rogalskiego. Ten wyszedł sam na Pilarza i posłał piłkę do bramki.
Trzy minuty później było już 2-0. Dośrodkowanie Kryszaka z rzutu wolnego Staniek zwieńczył celną główką z 5 metrów.
Szybki kontakt mógł dać groźny strzał Bernhardta za chwilę, ale równie dobrze to Olimpia mogła w pierwszej połowie strzelać kolejne bramki (minimalnie niecelne uderzenie Ruszkula i obroniony strzał Rogalskiego).
Scenariusz drugiej połowy, rozgrywanej na mocno nasiąkniętym boisku, był więc jasny. Cracovia musiała atakować, Olimpia mogła robić co chce z przewagą poświęcania uwagi na pilnowanie wyniku i ewentualne kontry. I goście przeważali jeśli chodzi o czas posiadania piłki, ale w próbach strzeleckich nie byli przekonujący. Strzał Suworowa w 57 min obronił Wróbel, w 70 min bramkarz Olimpii zatrzymał uderzenie Stebleckiego.
Ale Olimpia też miała kolejnego szanse, czy to z rzutu wolnego (Kryszak mocno przetestował możliwości Pilarza), czy nawet lepszą - z rzutu karnego. W 80 min sędzia podyktował go za faul Dąbrowskiego, ale Pilarz obronił strzał Szczota.
ST