Cracovia pokonała lidera I ligi Flotę Świnoujście 2-1 w meczu 13. kolejki i zmniejszyła dystans do niej do 8 punktów. To pierwsza porażka Floty w tym sezonie. Przy porażce Zawiszy Pasy zostały wiceliderem I ligi.
Początek należał do Cracovii. W 4 min z dystansu uderzał Dąbrowski, z rykoszetem pod drodze, ale poradził sobie Kasprzik, Za chwilę krakowianie w swoim stylu rozegrali akcję, powinien strzelać Straus na prawej stronie, ale jeszcze odegrał piłkę do Dąbrowskiego, a ten posłał piłkę wysoko ponad bramkę. W 8 min z 40 metrów atomowo uderzył Szeliga, niewiele się pomylił, piłka przemknęła tuż nad poprzeczką.
A w 0 min goście prowadzili już 1-0. Olszar chciał zagrać do Śpiączki, ale za krótko podał piłkę, stracił piłkę, przejął ją Struna, a po nim zaraz Straus i uderzył z 35 metrów tak mocno, że Kasprzik tylko odbił piłkę przed siebie, z boku boiska przejął ją Boljević i mocnym strzałem zewnętrzną częścią stioy w przeciwległy róg posłał piłkę do siatki.
Flota natychmiast odpowiedziała. Po faulu Marciniaka Flota egzekwowała rzut wolny z 35 metrów z prawej strony boiska. Świetna wrzutka Fryca trafiła do wyskakującego najwyżej Zalepy, a ten uderzył piłkę wysokim lobem ponad Pilarzem w róg bramki.
Wydawało się, że po tak obiecującym początku w kolejnych minutach będzie się działo jeszcze więcej, ale działo się mniej. Walka toczyła się głównie w środku pola, dopiero w 37 min Cracovia ponownie stanęła przed szansą, Bojlević uderzał jednak obok celu, bo mocno naciskał na niego Udarević. W 40 min Boljević uderzył dystansu, tak mocno, że Kasprzik znów wypluł piłkę, ale tym razem nikt na nią nie czyhał.
Flota także miała przed przerwą swoje szansę. W 42 min Jasiński zagrał do Arifovicia, ten piętą oddał m piłkę. Obrońca Floty ruszył w pole karne i płasko podał Bodzionemu. Piłkę nieudanie próbował wybić Bernhard, więc Bodziony kopnął piłkę w kierunku bramki, ale Pilarz nie dał się zaskoczyć. Jeszcze bliżej celu Flota była w 43 min, gdy fatalny błąd popełnił Pilarz, który wyszedł poza pole karne do Olszara, aby uprzedzić go i wybić piłkę, ale się fatalnie machnął. Olszar przejął futbolówkę i z 30 metrów chciał trafić do pustej bramki, celował, ale piłka minęła jednak lewy w słupek.
II połowa upłynęła na wzajemnym szachowaniu się rywali. Postraszyli się strzałami - z jednej strony Olszara (obok słupku), z drugiej Dąbrowskiego (nad poprzeczką), próbami skonstruowania kontrataku, ale prawdziwych szans bramkowych nie było wiele. Wreszcie Cracovia zrobiła pożytek ze stałego fragmentu gry.
W 86 min z rzutu rożnego dośrodkował piłkę Bojlević, wyskoczył do niego Żytko i głową uderzył na tyle mocno, że Kasprzik wybił piłkę, ale do tego boku, gdzie czyhał na dobitkę Marciniak, który z bliska dobił piłkę do celu.
Flota miała jeszcze szanse na uratowanie punktu. Po rzucie wolnym wykonywanym przez bramkarza Kasprzika zamieszało się w polu karnym Cracovii, wreszcie akcję kończył strzałem w boczną siatkę Bodziony.
- Zrealizowaliśmy cel, po który przyjechaliśmy. Flota prezentowała się bardzo dobrze, wysoko zawiesiła nam poprzeczkę, ale my do końca wierzyliśmy w siebie i udało się nam wygrać - mówił strzelec zwycięskiej bramki Adam Marciniak.
Dla Cracovii to było szczególnie prestiżowe zwycięstwo, po tym jak właśnie z Flotą odpadła w Pucharze Polski dopiero po serii rzutów karnych. Krakowianie czuli się lepsi po tamtym meczu, ale dopiero teraz formalnie udowodnili, że są rywali lepsi.
DARO