Fantastyczny strzał Vladimira Bojlevicia dał Cracovii zwycięstwo w Stróżach w 10. kolejce I ligi. Kolejarz wysoko postawił poprzeczkę Pasom, choć być osłabiony brakiem najlepszego strzelca zespołu Macieja Kowalczyka, którego wykluczyła kontuzja.
To właśnie indywidualny błysk miał w tym meczu znaczenie, bo z przebiegu gry remis byłby sprawiedliwszy.
Kolejarz Stróże - Cracovia 0-1 (0-1)
0-1 Vladimir Boljević 45
Sędziował Sebastian Tarnowski (Wrocław). Żółte kartki: Stefanik - Szeliga.
KOLEJARZ: Zarychta – Gryźlak, Szufryn, Markowski, Nitkiewicz - Pietrzak, Niane (81 Arłukowicz), Stefanik, Giesa, Wolański - Gajtkowski (73 Michalik).
CRACOVIA: Pilarz – Nykiel (9 Puzigaća, 73 Danielewicz), Żytko, Szeliga, Marciniak – Dąbrowski – Zejdler (46 Suworow), Straus – Bernhardt, Boljević, Dudzic.
Brak Kowalczyka była największym zmartwieniem trenera Przemysława Cecherza. Wyborowego snajpera Kolejarza nie udało się zastąpić Krzysztofowi Gajtkowskiemu, który był aktywny w całym meczu, ale nie tak skuteczny jak Kowalczyk. Kolejarz, choć stworzył więcej szans niż Cracovia, schodził z boiska pokonany.
Pierwsza połowa nie porwała poziomem. Zaczęła groźniej Cracovia - strzał Bernhardta z kilkunastu metrów obronił Zarychta, ale później więcej było walki w środku pola niż pod bramkami. Kolejarz nie miał kompleksów, odpowiedział strzałami Pietrzaka (niecelny), a w 37 min minimalnie niecelną główką Gajtkowskiego. Za chwilę koejną kontrę kończył strzałem nad bramką Wolański.
Już się wydawało, że do przerwy nie padną bramki, gdy w 45 min fantastycznie z 40 metrów uderzył na bramkę. Atomowy strzał w górny, lewy rog bramki całkowicie zaskoczył Zarychtę. Lekko wysunięty nic nie mógł zrobić.
Kolejarz nie załamał się takim obrotem sprawy. Aktywnie od początku drugiej połowy walczył o wyrównanie. Strzał Stefanika obronił Pilarz. Potem dwa razy próbował Niane, raz obronił bramkę obrońca Pasów, za drugim razem piłkarz Kolejarza nie przymierzył celnie. W 56 min Gajtkowski z dużego kąta trafił w boczną siatkę.
Cracovia wyrwała się z tego młyna w 63 min, ale tylko na chwilę. Bojlević znów próbował zaskoczyć Zarychtę z dystansu, niewiele mu zabrakło, piłka minęła jednak słupek.
Potem znów przycisnął Kolejarz. Szarżowali na bramkę Wolański, Gryźlak i wciąż bardzo aktywny Gajtkowski, ale bez efektu.
Cracovia dopiero w końcówce mogła podwyższyć prowadzenie. Dudzic w 85 min nawet trafił do bramki, ale zdaniem sędziego ze spalonego.
ST