Nie zachwycił poziomem mecz I ligi piłkarskiej w Stróżach. Kolejarz zremisował z GKS-em Katowice 1-1, wyrównującą bramkę zdobywając tuż przed końcem spotkania.
Kolejarz Stróże - GKS Katowice 1-1 (0-0)
0-1 Olkowski 47
1-1 Ciećko 89
Sędziował Piotr Wasielewski (Kalisz). Żółte kartki: Szufryn, Socha - Ryś.
KOLEJARZ: Zarychta - Gryźlak (78 Socha), Staniek, Szufryn, Walęciak, Zawiślan, Niane, Jarosiewicz, Rado (46 Cichy), Madejski - Mężyk (69 Ciećko).
GKS KATOWICE: Gorczyca - Sokołowski, Ryś, Cholerzyński, Niechciał, Karwan, Mazurkiewicz, Plewnia (70 Chwalibogowski), Hołota (46 Napierała) - Dziedzic, Olkowski.
Wynik sprawiedliwy, po meczu, którego ostatnie 10 minut było bardziej emocjonujące niż reszta. W pierwszej połowie gra toczyła się głównie w środku pola i bramkarze mieli bardzo mało pracy. GKS miał optyczną przewagę, ale niewiele z niej wynikało.
Po przerwie żadna ze stron nie miała zamiaru szarżować. Pierwsi błąd popełnili gospodarze. Piłkę odbitą przypadkowo od Niane zlekceważył Dawid Szufryn. Jego niezdecydowanie wykorzystał Paweł Olkowski i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Marcinem Zarychtą.
Po tej bramce GKS zaczął grać nerwowo, trochę się cofnął, a Kolejarz coraz częściej zagrażał bramce Gorczycy. Sygnałem ostrzegawczym dla GKS-u powinna być akcja Tidane Niane, który jednak chybił z najbliższej odległości.
Kolejarz walczył jednak ambitnie do końca. Wprowadzony przed 20 minutami na boisko Tomasz Ciećko wykorzystał zbyt krótkie wybicie obrony i mocnym wolejem po długim rogu zaskoczył Jacka Gorczycę. Sędzia doliczył dwie minuty i jeszcze obydwie drużyny miały okazję na bramki. Lepszą zmarnowali goście. Po jednym z kontrataków oko w oko z Zarychtą stanął Janusz Dziedzic, ale bramkarz gospodarzy popisał się dobrym refleksem i punkt został w Stróżach.
Powiedzieli po meczu:
Janusz Kubot, Kolejarz: - Ciężko nam było w pierwszej połowie złapać rytm. Niektórzy zawodnicy słabo weszli w mecz, szczególnie z linii ofensywnych. Nie umieliśmy tam dłużej przytrzymać i rozegrać piłki. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej. Szkoda, że zaraz po przerwie straciliśmy bardzo przypadkową bramkę po naszym błędzie. Końcówka meczu należała do nas i szkoda również, że tak długo musieliśmy czekać na wyrównującą bramkę. Gdyby padła wcześniej, kto wie czy nie udałoby się zdobyć kompletu punktów. Dziękuję chłopakom za ambicję i walkę do ostatniej minuty.
Wojciech Stawowy, GKS: - Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo konsekwentnie, realizując wszystko,
co sobie nakreśliliśmy. Niestety po strzeleniu bramki w nasze poczynania wkradł się chaos, niedokładność. Kolejarz był bardzo zdeterminowany i doprowadził do remisu, który uważam za wynik sprawiedliwy. Żadna z drużyn na trzy punkty po prostu nie zasłużyła. Dublerzy spisali się poprawnie, a za nerwowość w drugiej połowie odpowiada cała drużyna. Szkoda jednak tej bramki
w ostatniej minucie.