Po zdobyciu bramki w meczu z Wisłą napastnik Ruchu Chorzów Andrzej Niedzielan oszalał z radości. Krakowianie szybko ją zgasili. - Z takim zespołem trzeba grać do końca, preferować taki niemiecki futbol do 95. minuty, bo Wisła każdą chwilę słabości rywala wykorzysta - mówił Niedzielan po meczu.
- Strzelił Pan Wiśle bramkę. To taka zemsta na byłym klubie?
- Byłaby, gdybyśmy wygrali. Ale tak na poważnie, to nie ma tu mowy o żadnej zemście. Graliśmy o punkty, nie zdobyliśmy ich my, ale Wisła, także ona jest zwycięzcą, a my ze spuszczonymi głowami jedziemy do domu.
- Po zdobyciu przez Pana bramki pokazał Pan taką szaloną radość To dlatego, że strzelił Pan bramkę akurat Wiśle?
- W Holandii na stadionie rozbijałem krzesła i bandy, także już taki jestem, cieszę się spontanicznie. Nie wiadomo, co mi w danym momencie przyjdzie do głowy, także trzeba uważać na krzesła i na wszystko wokół. Ale w tym momencie radość się nie liczy, bo przegraliśmy mecz.
- Co Pan krzyknął do trenera Macieja Skorży po trafieniu do bramki?
- Zobaczcie sobie zapis video, bo wmawiacie mi, że coś krzyczałem. Ja zawsze krzyczę. To na pewno nie było nic ad personam.
- Po tym golu to tak naprawdę tylko Wisła grała. Co się stało z Ruchem?
- Trzeba być konsekwentnym, jeżeli gra się z taką drużyną, jak Wisła. Nie wolno pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia. Niestety, my po bramce chyba za szybko skończyliśmy ten mecz. Trzeba było biegać cały czas, tak jak biegaliśmy przez pierwszą połowę i na początku drugiej, konsekwentnie razem się przesuwać. Niestety, tego nam zabrakło i Wisła to wykorzystała. To klasowy zespół i jeżeli ma się chwilę słabości, to to po prostu wykorzystuje.
- Strzelając gola, rozdrażnił Pan lwa, który potem pokazał pazury.
- Nam zabrakło konsekwencji. Po tej bramce niepotrzebnie się rozluźniliśmy i Wisła strzeliła trzy bramki. Z takim zespołem trzeba grać do końca, trzeba preferować taki niemiecki futbol, do 95. minuty, bo inaczej to oni zawsze znajdą pod bramką lukę.
- Na co Ruch stać w tym sezonie?
- My jesteśmy drużyną, która w cztery miesiące zrobiła nie jeden, ale trzy duże kroki do przodu. Na pewno wiemy, czego mamy się uczyć, co musimy poprawić. Czeka nas jeszcze jedno spotkanie, ale potem przyjdzie czas na podsumowanie. Z czołówką przegraliśmy, więc jest nad czym pracować.
DARO