- Mamy jeszcze dwa tygodnie treningów i z pewnością nie będziemy chcieli ich zmarnować. W tej chwili trudno powiedzieć, że mamy wszystko zapięte na ostatni guzik. Gdyby tak było, oznaczałoby, że pojawił się jakiś błąd z naszej strony - mówi drugi trener Cracovii, Dietmar Brehmer. W niedzielę „Pasy" zakończyły obóz przygotowawczy w holenderskim Zuthpen i już są w Krakowie.
- Wszystko wyszło poprawnie, tak jak planowaliśmy. Mieliśmy dobre warunki, aczkolwiek troszkę nie sprzyjała nam pogoda. Mimo to zgrupowanie należy zaliczyć do udanych.
Brehmer przyznaje, że sztab szkoleniowy Cracovii nie jest do końca zadowolony ze sparingów: - Wyniki są zawsze istotne, aczkolwiek w sparingach najważniejsza jest gra. Jeżeli chodzi o dwa ostatnie spotkania (1:2 z Zulte-Waregem i 1:2 z CSKA Sofia - przyp.), to mamy troszkę zastrzeżeń do drużyny i nimi już się częściowo podzieliliśmy. Musimy sobie wytłumaczyć jeszcze kilka aspektów. Jesteśmy za to bardzo zadowoleni z pierwszej gry kontrolnej, bo mimo przeciwności losu i czerwonej kartki, zdołaliśmy wygrać (1:0 z FC Zwolle). Reasumując, sparingi oceniam na 4 z minusem.
W ostatnim sparingi doszło do sporego zamieszania na boisku. Po meczu z ust piłkarzy padały hasła, które trenerom mogły się spodobać: „jeden za drugiego pójdzie w ogień", „jesteśmy jednym zespołem", czy „jeden za wszystkich"... - Cała drużyna wstawiła się za Saidimi Ntibazonkizą i Andrzejem Niedzielanem. To nie była wyjątkowo groźna sytuacja. Widać jednak było ten profesjonalizm u obu drużyn, to znaczy nikt nie przekroczył granicy przyzwoitości. Potem chcieliśmy jeszcze kontynuować grę, ale Bułgarzy zeszli do szatni.
Poniedziałek był dla piłkarzy dniem wolnym, do treningów wracają we wtorek. W sobotę rozegrają sparing z Ruchem Chorzów, ostatni przed nowym sezonem Ekstraklasy.
ST/DG, cracovia.pl