- Zorientowałem się już, że Wisła Kraków dysponuje silnym składem. Ja jestem nominalnie prawym obrońcą, ale jeśli będzie konieczność, mogę również zagrać z drugiej strony boku defensywy – zaznacza zaprezentowany w piątek Michael Lamey. Holender będzie miał za zadanie zastąpienie Erika Cikosa.
31-letni obrońca najlepszy okres w karierze zaliczył w barwach PSV Eindhoven, dla którego rozegrał łącznie 38 spotkań. Dwukrotnie był jednak wypożyczany do słabszych ekip Eredivisie. – Mam znakomite doświadczenia z PSV. Doszliśmy wtedy do półfinału Ligi Mistrzów, a także dwukrotnie do ćwierćfinału – wspomina.
Potem jego kariera potoczyła się po równi pochyłej. Lamey trafił do MSV Duisburg, a następnie do niewiele lepszej Arminii Bielefeld. W niej na zapleczu 1. Bundesligi był ważną postacią drużyny, co doprowadziło do przenosin do Leicester City. Ostatni sezon nie był dla niego udany, wszak wystąpił w zaledwie czterech spotkaniach. Stan ten próbował usprawiedliwiać odejściem szkoleniowca, który optował za jego zatrudnieniem.
Dyrektor sportowy Wisły, Stan Valckx, jest przekonany, że pozyskanie doświadczonego rodaka okaże się dobrym posunięciem. – Potrzebowaliśmy takiego gracza. Jest uniwersalny. Sprawdza się zarówno w destrukcji, jak i potrafi podłączyć się do ataków – uzasadnia.
Lamey weźmie udział w sobotnim sparingu przeciwko MKS Sławków. Na razie ma za sobą kilka treningów z drużyną, przez co jest w stanie zdecydowanie więcej powiedzieć o wrażeniach co do warsztatu szkoleniowego Roberta Maaskanta niż nowych kolegów: - Treningi były wyczerpujące, bo dodatkowo chodziliśmy po górach. Myślę, że Wisła dysponuje silną kadrą. Jest mi łatwiej o adaptację choćby ze względu na Kew Jaliensa, z którym mogę porozmawiać po holendersku.
rb