W niedzielę odbędą się 183. derby Krakowa z udziałem Wisły i Cracovii. Cele drużyn są zgoła odmienne. Podobnie było przed rokiem. Wtedy padł remis 1-1, a winą został obarczony Mariusz Jop, który w trzeciej minucie doliczonego czasu gry pechowo skierował piłkę do własnej bramki.
– Na pewno historia zatoczyła koło szybciej niż mogliśmy się tego spodziewać. Bardzo chcę wygrać w tym meczu – mówi Patryk Małecki, który jako jeden z niewielu piłkarzy uczestniczył w ubiegłorocznych derbach. Teraz nadarza okazja do rewanżu, a okoliczności są bardzo podobne. Wisłę dzielą od tytułu trzy punkty, natomiast Cracovia wciąż bije się o utrzymanie. Jest jednak na fali, co udowodniła w dwóch ostatnich meczach.
Wczesnym piątkowym popołudniem odbyła się tradycyjna wspólna konferencja prasowa. Obaj trenerzy sprawiali wrażenie pewnych siebie, ale nie starali się tworzyć dodatkowego napięcia. – Spotykają się dwie poważne firmy. Mam nadzieję, że obejrzymy interesujące widowisko, ale ubolewam nad faktem nieobecności naszych kibiców przy Reymonta. Nie powinno dochodzić do takich sytuacji, bo to oni nadają atmosferę – twierdzi Jurij Szatałow.
Opiekun „Pasów” nie chciał wracać do przeszłości. Zimą gruntowanie został przebudowany skład, co również powinno pomóc w osiągnięciu korzystnego wyniku. – Nie spodziewam się tym razem żadnych cudów. Liczymy na swoje umiejętności. Nie zamierzam też wyjątkowo motywować moich podopiecznych, bo samo słowo derby wywołuje odpowiednie nastawienie – zaznacza.
Po zwycięstwie Wisły nad Lechem Poznań panują w drużynie wyśmienite nastroje. Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że sprawa walki o mistrzostwo została rozstrzygnięta. – To będzie dla nas specjalny mecz. Na pewno nie będzie łatwy, ale każdy jest dobrze przygotowany i chce wygranej. Szczerze mówiąc sam jeszcze nie wiem, jakim dokładnie ustawieniem zagramy. Na pewno zwrócimy uwagę na obronę jak przeciwko Lechowi i Lechii Gdańsk, ponieważ atutem naszych rywali jest gra z kontry – podkreśla Robert Maaskant.
O obsadzie personalnej w podobny sposób wypowiadał się Szatałow: – Skłaniam się do powiedzenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Przed nami jeszcze dwa treningi, więc nie wiadomo, czy ktoś nie dostanie na przykład kontuzji… Niemniej będę oczekiwał podobnego egzekwowania zadań jak w ostatnim tygodniu, więc jeśli zmienię to maksymalnie jednego bądź dwóch zawodników.
Derbowa potyczka cieszy się jak na razie ograniczonym zainteresowaniem ze strony widzów. W kasach pozostało jeszcze około 2500 biletów. Ceny wahają się od 27 do 65 złotych.
rb