Piłkarze krakowskiej Wisły pewnym krokiem zmierzają w kierunku mistrzowskiego tytułu. – Jesteśmy w takim momencie, że ta drużyna może się jeszcze rozwinąć – uważa trener Robert Maaskant.
– Stać nas na jeszcze szybsze operowanie piłką. Jeśli poprzemy to taką determinacją jak w ostatnim meczu, będziemy wygrywać – kontynuuje myśl Holender, który swoją pracą przekonuje coraz więcej osób. Podczas ubiegłotygodniowej potyczki Wisły z GKS-em Bełchatów kibice skandowali jego nazwisko. – To było miłe. Za każdym razem jestem pod wrażeniem ich dopingu – zaznacza.
Progres, podobnie jak cała drużyna, zasygnalizował Cwetan Genkow. – Strzelił gola bełchatowianom, ale wykonał przy tym wiele pracy – twierdzi Maaskant. Występ Bułgara w najbliższy czwartek stoi jednak pod znakiem zapytania. Trenuje jedynie indywidualnie w wyniku kontuzji, jakiej nabawił się podczas starcia z Maciejem Małkowskim. Ewentualnych kandydatów na jego miejsce jest trzech: Maciej Żurawski, Andres Rios i Patryk Małecki, któremu zazwyczaj przypada miejsce skrajnego napastnika.
Szkoleniowiec przygląda się bacznie zawodnikom występującym w drużynie Młodej Wisły. – Wybieram graczy, którzy na to zasługują. Dlatego ostatnio postawiłem na Riosa i Daniela Bruda. Cieszę się z jego debiutu. Jest zapewne ważny dla wiślackiej społeczności. Do takich piłkarzy należy przyszłość – komplementuje wychowanka. Niewykluczone, że w obecnej sytuacji – pewne prowadzenie w lidze i zawieszenie Wojciecha Łobodzińskiego – 21-letni pomocnik otrzyma kolejną szansę.
rb