Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa
Pareiko, rosyjski Estończyk2011-04-10 20:45:00

Matka Sergieja Pareiki jest Białorusinką, ojciec Rosjaninem. On ma paszport estoński i jest reprezentantem tego kraju, choć jako swoją narodowość wskazuje rosyjską. W Krakowie zaaklimatyzował się bardzo szybko, bo trochę przypomina mu Tallin, gdzie urodził się i wychował. Bardzo szybko ten bramkarz wkradł się w łaski kibiców Wisły. Odpłaca im się dobrą grą i zachwytami nad atmosferą panującą na stadionie przy ul. Reymonta.


Gdy w zimie Wisła Kraków sprowadzała 34-letniego estońskiego bramkarza Sergieja Pareikę, część kibiców pytała zdziwiona - po co nam taki "dziadek"?

Wystarczyło kilka wiosennych meczów, by przekonać się, że między słupkami lidera stoi prawdziwy fachowiec.

Ostatnich niedowiarków Pareiko przekonał w meczu 20. kolejki, gdy Wisła mierzyła się z Jagiellonią Białystok i dzisiaj z Koroną w Kielcach. Obronione rzuty karne wykonywane przez Tomasza Frankowskiego i Andradinę sprawiły, że dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości, iż tak newralgiczna pozycja jest w klubie z ul. Reymonta dobrze zabezpieczona.

Postanowiliśmy sprawdzić, jakim człowiekiem jest Pareiko poza boiskiem. Okazało się, że przede wszystkim... bardzo skromnym. Już na początku naszej rozmowy Pareiko obrusza, się gdy mówimy o nim jako o bohaterze ostatniego spotkania Wisły.

 

- Nie jestem żadnym bohaterem, bo piłka nożna to sport zespołowy i sukces odnosi cała drużyna. Nawet nie tylko ci, którzy są na boisku, ale ponad dwudziestu piłkarzy, bo na końcowy sukces pracuje się również na treningach przez cały tydzień poprzedzający mecz - mówi lekko zawstydzony golkiper. gdy pytamy. czy odczuł już popularność po świetnym ostatnim występie.

- Owszem, spotkałem się z miłymi słowami od kibiców, ale podkreślam, że liczy się dobro całej drużyny - dodaje.

 

Sergiej Pareiko urodził się w 1977 roku w Tallinie. Estoński ma jednak tylko paszport, bo jak podkreśla, czuje się Rosjaninem.

- Moja mama jest Białorusinką, a tata Rosjaninem - tłumaczy bramkarz Wisły. - Kiedyś, gdy jeszcze istniał Związek Radziecki, moi rodzice postanowili przenieść się do Estonii, bo tam była szansa na lepsze życie w tak ogromnym kraju, jakim był ZSRR. Tallin jako duży port stwarzał wtedy większe możliwości, stąd taka decyzja moich rodziców. Ja urodziłem się już w tym mieście. Jestem obywatelem Estonii, mam paszport tego kraju, ale jestem narodowości rosyjskiej.

 

W rodzinie Pareiki nie było tradycji sportowych. Ojciec interesował się jednak futbolem i tego bakcyla zaszczepił synowi.

- Tata był wielkim kibicem Dynama Mińsk - wspomina Sergiej. - To była w tamtych czasach znakomita drużyna z takimi piłkarzami w składzie jak choćby Sergiej Alejnikow czy Andriej Zygmantowicz. Oni świetnie grali dla drużyny z Mińska i reprezentacji ZSRR. Dynamo było też pierwszym klubem, któremu kibicowałem jako mały chłopiec.

 

Od kibicowania do rozpoczęcia poważniejszej przygody z futbolem droga była już prosta.

- W Związku Radzieckim szkoła stwarzała duże możliwości uprawiania sportu - wspomina Pareiko. - Można było wybierać, czy chce się grać w piłkę nożną, ręczną, koszykówkę, czy uprawiać jakąkolwiek inną dyscyplinę. Ja od początku chciałem grać w futbol i tak to się wszystko w moim przypadku zaczęło. Mój starszy brat postawił natomiast na piłkę ręczną. Gdy jednak w Związku Radzieckim nastąpiły zmiany, w wyniku których Estonia uzyskała niepodległość, zrezygnował z gry i zajął się pracą zawodową.

 

Pareiko w swojej karierze najwięcej czasu spędził w Rosji. Dzisiaj może zatem porównać, jak wygląda życie w tym kraju, Estonii i Polsce.

- Między Estonią i Polską nie ma wielkich różnic. Są one między tymi krajami i Rosją, w której pojawiają się większe problemy w codziennym życiu. Niewiele różnią się natomiast ludzie w tych trzech krajach. Oczywiście można mówić, że jedni są bardziej otwarci, inni mniej, ale generalnie wszędzie ludzie są podobni.

 

Reprezentant Estonii, choć jest u nas krótko, szybko zaaklimatyzował się w Krakowie, gdzie przyjechał razem ze swoją żoną Wiktorią i synem Danielem.

- Jestem żonaty od ośmiu lat, mój syn ma sześć lat - zdradza Pareiko. - Kraków bardzo nam się wszystkim podoba, ale nie ma w tym nic dziwnego, bo to miasto jest trochę podobne do Tallina. Mam na myśli przede wszystkim jego starą, zabytkową część - dodaje. - Oczywiście Kraków jest większy, europejski, ale klimat Starego Miasta jest podobny.

 

W wolnym czasie lubią razem z żoną i synem spacerować, poznawać nowe zakątki Krakowa. Byli już oczywiście m.in. na Wawelu.

Syn bramkarza, choć ma zaledwie sześć lat, już stawia pierwsze kroki w piłce nożnej.

- Daniel grał w Tomsku. Zobaczymy, może kiedyś tak jak ja, postawi na futbol. Dzisiaj za wcześnie mówić, jaki będzie jego wybór, ale raczej nie pójdzie w moje ślady i nie będzie bramkarzem. Woli strzelać bramki - śmieje się Sergiej.

 

W Estonii wybór Pareiki, który zdecydował się grać w Polsce, został przyjęty ze zrozumieniem. Nasz kraj i liga mają dobrą opinię i nie zmieniła tego nawet nie tak odległa porażka Wisły z Levadią Tallin w eliminacjach Ligi Mistrzów.

- W moim kraju uważa się, że Polska to dobre miejsce do kontynuowania kariery, do zrobienia w niej kroku naprzód - tłumaczy bramkarz. - Oczywiście przed podpisaniem kontraktu analizowałem, czy to będzie dobry wybór. Dzisiaj mogę już stwierdzić, że pod każdym względem podjąłem słuszną decyzję. Podoba mi się wasza liga, w której w każdym meczu trzeba się mocno napocić, żeby wygrać.

 

To, co jednak najbardziej mu się tutaj spodobało, to atmosfera na meczach, entuzjazm. - Coś niesamowitego! Dla mnie to wielka niespodzianka, że ludzie tutaj potrafią dopingować przez cały mecz. Grałem tyle lat w Rosji, ale tam czegoś takiego nie ma. Ta atmosfera też sprawia, że czuję się w Polsce i Krakowie bardzo dobrze.

 

Bartosz Karcz (Gazeta Krakowska)


pareiko.jpg


Ekstraklasa 2012/2013MPKTBRZRP
1Legia Warszawa306759-222073
2Lech Poznań306146-221947
3Śląsk Wrocław304744-421389
4Piast Gliwice304641-4113710
5Górnik Zabrze304335-3112711
6Polonia Warszawa304245-3411910
7Lechia Gdańsk303842-4310812
8Wisła Kraków303828-3510812
9Zagłębie Lubin303738-3711712
10Jagiellonia Białystok303731-458139
11Korona Kielce303632-379912
12Pogoń Szczecin303529-3910515
13Widzew Łódź303330-418913
14Podbeskidzie Bielsko-Biała303239-438814
15Ruch Chorzów303135-488715
16GKS Bełchatów303124-3871013
Zagłębie wystartowało z trzema ujemnymi punktami za korupcję w sezonie 2005/06

pokaż więcej...


więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty