Polonia Warszawa, prowadzona przez Jacka Zielińskiego, pokonała Lecha Poznań 1-0 w 21. kolejce Ekstraklasy. Od 63 minuty warszawski zespół grał w dziesiątkę, bo za uderzenie Arboledy czerwoną kartkę dostał Euzebiusz Smolarek. Grając w dziesiątkę Polonia była w stanie strzelić mistrzowi Polski zwycięskiego gola. Lech też kończył mecz w dziesiątkę, ale Rafał Murawski zszedł już w ostatniej minucie meczu.
Polonia Warszawa - Lech Poznań 1-0 (0-0)
1-0 Sobiech 84
Sędziował Paweł Gil (Lublin. Żółte kartki: Sobiech, Bruno, Tosik - Arboleda, Murawski, Kikut. Czerwone kartki: Smolarek (63, za uderzenie Arboledy) - Murawski (90+3, za drugą żółtą)
POLONIA: Przyrowski - Tosik, Jodłowiec, Kokoszka, Brzyski - Trałka, Piątek (69 vMayoral) - Mierzejewski, Bruno (90 J. Gancarczyk), Smolarek - Sobiech (90 Gołębiewski)
LECH: Kotorowski - Kikut, Bosacki, Arboleda (69 Injac), Luis Henriquez - Murawski, Djurdjević - Mikołajczak (72 Wilk), Kriwiec, Stilić - Ślusarski (77 Ubiparip).
- Pokazaliśmy bardzo duży charakter, po zejściu Euzebiusza Smolarka nie zadowoliliśmy się remisem, tylko walczyliśmy o zwycięstwo - podkreślał po meczu Artur Sobiech, strzelec zwycięskiego gola. Zdobył go piłkarz Polonii w trudnej sytuacji w 84 min, wyskakując wysoko z nogą do piłki zgranej głową przez Bruno tuż przed linią bramkową. Akcję zainicjował Adrian Mierzejewski. W drugiej połowie to była właściwie jedyna groźna sytuacja warszawskiego zespołu, Lech właściwie nie stworzył w tej części gry żadnej.
Pierwsza połowa była ciekawsza. W 1 min po rzucie wolnym wykonywanym przez Tomasza Brzyskiego, piłkę przepuścił Arboleda, dopadł do niej Tomasz Jodłowiec, ale Bartosz Bosacki efektownym wślizgiem zablokował strzał obrońcy Czarnych Koszul. Chwilę później kapitalną interwencją popisał się Krzysztof Kotorowski. Znów nie popisał się Arboleda, który źle obliczył lot piłki i w efekcie Artur Sobiech znalazł się sam na sam w sytuacji z bramkarzem Lecha. Kosztujący latem milion euro napastnik Polonii próbował technicznym strzałem zdobyć bramkę, ale Kotorowski wyczuł jego intencje, obronił uderzenie i dobitkę Ebiego Smolarka.
Lech rozkręcał się wolno, ale kiedy już udało się piłkarzom Bakero skonstruować coś sensownego, trudne chwile przeżywała też defensywa Polonii. W 14. minucie Tomasz Mikołajczak ładnie odegrał w polu karnym piłkę do Kriwca, Białorusin nieczysto w nią trafił i zamiast gola, Kolejorz wywalczył tylko róg. Potem obserwowaliśmy jeszcze zbyt słabe uderzenie Bartosza Ślusarskiego i potężną bombę Semira Stilicia. Bośniak trafił tylko w plecy Jodłowca.
Polonia nie załamała się po sytuacji z 63 min, gdy zszedł Smolarek. W pojedynku główkowym Arboleda ostro go zaatakował. Kilka minut napastnik Polonii, nadal prowokowany, nie wytrzymał i wymierzył rywalowi cios. Sędzia Paweł Gil wyrzucił Smolarka z boiska. Okazało się, że i bez niego zdeterminowani warszawiacy byli w stanie wygrać. Lech w drugiej połowie nie stworzył właściwie żadnej pachnącej golem sytuacji.
Zdaniem trenerów:
Jacek Zieliński, Polonia: – Najważniejsze były punkty i te zostały w Warszawie. Słowa uznania dla chłopaków za zaangażowanie i charakter. Długimi fragmentami umiejętności czysto piłkarskie przemawiały za Lechem. My jednak to zwycięstwo wydarliśmy mądrą grą. Lech nie pozwalał nam na dużo. Po czerwonej kartce dla Smolarka graliśmy jeszcze lepiej niż w jedenastkę. Swoją szansę otrzymaliśmy i ją wykorzystaliśmy. Wygrana z mistrzem Polski w naszej sytuacji to jak podwójna zdobycz.
Jose Mari Bakero, Lech: – W tym meczu pokazaliśmy dwie twarze. Uważam, że spotkanie zaczęliśmy bardzo dobrze. Gospodarze odpowiedzieli kontratakiem. Od tego momentu aż do wyrzucenia Euzebiusza Smolarka graliśmy bardzo dobrze. Kontrolowaliśmy spotkanie, częściej graliśmy piłką. Brakowało tylko wykończenia. Po czerwonej kartce dla Smolarka natomiast straciliśmy koncentrację. Graliśmy jak nie my. Tą sytuację wykorzystali gospodarze i ostatecznie przegraliśmy – ocenił mecz z Polonią Warszawa, trener Lecha Poznań Jose Mari Bakero.
ST/lechpoznan.pl/gloswielkopolski.pl