„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Koszykarki rzeszowskiego AZS-u odniosły kolejne zwycięstwo w rozgrywkach, ponownie wykorzystując atut własnego parkietu. Tym razem bez większego trudu odprawiły z kwitkiem zespół Ostrovii. Hala ROSiR-u nadal pozostaje zaczarowana...
Sędziowali Michał Szybisty i Marcin Wajgiel. Widzów 100.
Rzeszowianki we własnej hali nie doznały jeszcze porażki. – I oby tak pozostało, musimy jeszcze poprawić grę na wyjazdach – powiedział coach AZS-u Grzegorz Wiśniowski.
W pierwszej kwarcie gospodynie dosłownie „zagryzły” drużynę z Ostrowa Wlkp., jeszcze w 5 min gry było „tylko” 8-2, ale kiedy zakończyła się pierwsza ćwiartka, rzeszowianki miały w zanadrzu już siedemnaście oczek przewagi.
Ten dystans powiększyły w drugiej odsłonie (33-14 w 15 min spotkania). Zabójczą bronią miejscowych były Zbiórki i szybkie kontry pod kosz Ostrovii, co systematycznie przynosiło im punkty. Przyjezdne ratowały się jak mogły, próbowały rzutów zza obwodu (sama tylko Katarzyna Skrzypczak przymierzała aż dwanaście razy, czyli więcej niż cały rzeszowski zespół), lecz nie były w stanie odrobić strat.
Dopiero po zmianie stron ostrowianki zdołały jakoś złapać właściwy rytm, w ekipie AZs-u nastąpiło za to pewne rozluźnienie, aczkolwiek wynik non stop pozostawał pod kontrolą w bezpiecznej odległości (65-43 w 35 min meczu).
Co ciekawe, naprzeciw siebie stanęli dwaj byli koszykarze Resovii, zarówno coach Ostrovii Piotr Czaska jak i opiekun akademiczek Grzegorz Wiśniowski posiadają w swym życiorysie występy w ekipie „Bieszczadzkich Wilków”. Po latach w hali ROSiR-u górą był popularny „Wiśnia”.