CRACOVIA - GARBARNIA Kraków 3-1 (2-0)
1-0 Remigiusz Biernat 30
2-0 Remigiusz Biernat 37
2-1 Bartosz Baran 53 (karny)
3-1 Marcel Nowak 80+2
Sędziowali: Mateusz Pytel oraz Kazimierz Dzióbek Artur Karasiewicz (KS Kraków). Żółta kartka: Jan Czerlunczakiewicz (Cracovia).
CRACOVIA: Sendorek (41 Burliga) - Biernat, Buraczek (59 Nowak), Czerlunczakiewicz, Janecki, Malisz (10 Goch, 68 Chlebda), Morawski, Oramus, Pituła, Rutkiewicz (46 Jeż), Wiśniewski (51 Franczak).
GARBARNIA: Buryło - Jędrzejowski, Lipowski, Kałuża, Kutrzeba - Paczka (62 Małczęć), Trojan (50 Radłowski), Kołton, Antkiewicz - Baran, Sarga (41 Buda).
Juniorzy młodsi Garbarni schodzili na przerwę z bagażem dwóch straconych goli. W drugiej połowie zdobyli kontaktową bramkę po celnym strzale Bartosza Barana z rzutu karnego i do końca walczyli o wyrównanie. Trzeci gol dla Pasów padł w doliczonym czasie gry.
W 7. minucie bramkarz gospodarzy obronił strzał Bartosza Barana, w 11. minucie Mateusz Buryło z kolei stanął na wysokości zadania po uderzeniu Doriana Pituły. W 25. minucie rzut wolny z 20 metrów wykonywał Baran, ale i tym razem Krzysztof Sendorek wykazał się czujnością. Tak samo było po chwili, gdy golkiper "Pasów" sparował na korner piłkę po strzale kapitana Brązowych.
- O sytuacji z 31. minuty chciałbym jak najszybciej zapomnieć - opowiada kierownik drużyny juniorów młodszych Garbarni, Krzysztof Torba. - Damian Buryło podał piłkę do jednego z naszych obrońców, ten fatalnie skiksował, a Remigiusz Biernat z Cracovii skrzętnie wykorzystał nadarzającą się okazję. Tak stracona bramka podcięła nam skrzydła, a podopieczni trenera Stanisława Śliwy nie wyciągnęli odpowiednich wniosków. W 38. minucie błąd naszych obrońców ponownie wykorzystał Biernat i nasza sytuacja w meczu derbowym zrobiła się bardzo nieciekawa. W szatni trener Śliwa odpowiednio zmotywował chłopaków, bo w drugiej połowie powalczyli. Bramkę kontaktową zdobył Baran z rzutu karnego, chwilę wcześniej po strzale Kamila Antkiewicza piłka odbiła się od słupka. Słupek także stanął na przeszkodzie do zdobycia wyrównania w 71. minucie po główce Łukasza Lipowskiego. Mecz był otwarty, w drugiej połowie przypominał wymianę bokserskich ciosów, którą ostatecznie zakończył już w doliczonym czasie gry Marcel Nowak. Wizualnie nie byliśmy gorsi do rywali, ale w spotkaniu na boisku wicelidera, jeśli się chce myśleć o korzystnym rezultacie, nie można popełniać takich błędów. Ile one kosztują, przekonaliśmy się na własnej skórze.
AB (www.garbarnia.krakow.pl)