TERMALICA BRUK-BET Nieciecza - GARBARNIA Kraków 0-2 (0-2)
0-1 Adam Tomaszewski 4 (karny)
0-2 Piotr Apostolski 16
Sędziowali (dobrze): Daniel Witek oraz Piotr Mróz i Michał Wojnarowski (KS Tarnów). Mecz bez kartek.
TBB: Michał Leżoń - Przemysław Broziński, Jakub Magiera (60 Konrad Machalski), Radosław Kabała, Jakub Szymański, Mikołaj Ryczek (75 Patryk Morys), Marcin Chłosta, Kacper Pietrek (65 Sebastian Bonior), Krzysztof Miroszka, Karol Kuczek, Adrian Kopeć. Trener Waldemar Dzierżanowski.
GARBARNIA: Mikołaj Wiewióra - Rafał Witaszyk, Adam Tomaszewski, Łukasz Kowalski, Paweł Marczyk, Paweł Pasionek (75 Mikołaj Pyś), Wojciech Waś (55 Marcin Szczurek), Mateusz Przesławski, Wojciech Głuchaczka, Jakub Kozioł, Piotr Apostolski ((68 Mateusz Ciesielski). Trener Robert Włodarz.
Przed wtorkowym meczem minutą ciszy uczczono pamięć tragicznie zmarłych w wypadku w Weryni pięciu piłkarzy Wólczanki Wólka Pełkińska: Patryka Szewczaka, Rafała i Kamila Pydychów, Kamila Oślizło i Mariusza Korzępy. To szczególnie bolesna dla środowiska sportowego tragedia.
W 3. minucie w polu karnym gospodarzy do strzału składał się Jakub Kozioł, w gąszczu nóg został kopnięty przez Jakuba Magierę. Będący bardzo blisko całej sytuacji arbiter bez wahania wskazał na "wapno". Jedenastkę bez problemu wykorzystał Adam Tomaszewski, całkowicie myląc Michała Leżonia.
W 16. minucie Rafał Witaszyk wrzucił piłkę z autu w pole karne, tam minął się z nią jeden z obrońców Termaliki. Dopadł do niej Piotr Apostolski i widząc wychodzącego z bramki Leżonia, przelobował go.
W 20. minucie bardzo groźnie zza szesnastki uderzył Kozioł, Leżoń z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Garbarni, gospodarze mieli zaledwie dwa kornery, a na bramkę Mikołaja Wiewióry nie oddali celnego strzału. Decydujący wpływ na taki obraz meczu z pewnością miał bardzo silny, porywisty i ciągły wiatr, który do przerwy był sprzymierzeńcem gości, a w drugiej połowie - gospodarzy.
Po przerwie to juniorzy Termaliki grali z wiatrem i starali się odrobić straty, między innymi strzałami z dystansu. W 48. minucie Marcin Chłosta zdecydował się na uderzenie z 40 metrów. Niesiona ostrym podmuchem piłka sprawiła spore kłopoty Wiewiórze, ale ostatecznie go nie zaskoczyła. W 52. minucie z 30 metrów huknął Kacper Pietrek, bramkarz gości z dużymi problemami opanował futbolówkę. W 59. minucie Krzysztof Miroszka ograł w polu karnym kilku zawodników Garbarni, ostatecznie został zablokowany przez jej bramkarza.
W 60. minucie Apostolski pierwszorzędnie przymierzył z 20 metrów i tylko robinsonada Leżonia uchroniła Termalikę od utraty trzeciego gola. W 67. minucie po akcji Marcina Szczurka z Koziołem „Apo” uderzał z woleja, ale i tym razem Leżoń był na posterunku. Bramkarz gospodarzy obronił za chwilę groźny strzał Szczurka, do którego zagrywał Mateusz Przesławski.
W 73. minucie rzut wolny z odległości około 35 metrów wykonywał Adrian Kopeć. Zdecydował się na bardzo mocny strzał po ziemi, ale Wiewióra wyłapał piłkę. W 78. minucie Szczurek posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej, nie sięgnął jej żaden z garbarzy. W 80. minucie Mateusz Ciesielski w polu karnym gospodarzy wziął na plecy obrońcę i groźnie strzelił z 14 metrów, minimalnie obok spojenia. W odpowiedzi Kopeć posłał piłkę nad poprzeczką. W 83. minucie po dośrodkowaniu z wolnego Chłosty Kopeć z bliska główkował nad bramką.
- Gospodarze mogli zdobyć jeszcze honorowe trafienie w doliczonym czasie gry, ale w roli ostatniej instancji w naszym zespole wystąpił Paweł Marczyk, wybijając piłkę z linii bramkowej. Reżyserem dzisiejszego meczu był bardzo silny wiatr, pod który w pierwszej połowie grała Termalica, a w drugiej Garbarnia. Podopieczni trenera Roberta Włodarza wygrali dziś na zawsze ciężkim dla nich terenie, dodatkowo bezpośrednio po przegranej u siebie z ostatnim w tabeli Dalinem. Nie można się dziwić, że wracamy do Krakowa w dobrych nastrojach – powiedział po spotkaniu kierownik drużyny juniorów Garbarni, Jerzy Wojciechowski.
Artur Bochenek (www.garbarnia.krakow.pl)