UNIA Tarnów - GARBARNIA Kraków 2-3 (2-1)
1-0 Daniel Niemiec 10 (głową)
2-0 Maciej Smagacz 44
2-1 Marcin Szczurek 45 (wolny)
2-2 Marcin Szczurek 58
2-3 Paweł Pasionek 85 (głową)
Sędziowali (bardzo dobrze): Tomasz Pilarski oraz Mateusz Brzuchacz i Mateusz Pecka (KS Tarnów). Żółte kartki: Sroka, Niemiec, Tyka, Gut - Marczyk.
UNIA: Kamil Łazarz - Wojciech Stańczyk, Oskar Oszust, Filip Tyka, Szymon Baradziej (85 Damian Bachara), Patryk Iwanek, Daniel Niemiec, Mateusz Sroka (46 Mateusz Zagórski), Maciej Smagacz, Jakub Biskupek (46 Przemysław Bury), Kamil Tyrka (60 Konrad Gut).
GARBARNIA: Mikołaj Kohlbrenner - Rafał Witaszyk (73 Jakub Mróz), Adam Tomaszewski, Jan Przybyszewski, Paweł Marczyk, Paweł Pasionek, Marcin Szczurek, Mateusz Przesławski (46 Mikołaj Pyś), Wojciech Głuchaczka (46 Wojciech Waś), Adam Jawor, Mateusz Ciesielski (46 Piotr Apostolski).
Siatkarski termin w tytule niniejszej relacji z piłkarskiego meczu to nie przypadek, ani tym bardziej pomyłka. Brązowi przegrywali już w Tarnowie 0-2, by ostatecznie zejść z boiska jako zwycięzcy, z wynikiem budzącym u swojego kierownika skojarzenia z inną dyscypliną sportu.
W pierwszej swojej akcji gospodarze wywalczyli rzut rożny, który wykonywał Patryk Iwanek. Jego dośrodkowanie strzałem głową z bliska zamienił na gola Daniel Niemiec. W 28. minucie powinno być 1-1. Po prostopadłym podaniu Pawła Pasionka na czystą pozycję wyszedł Mateusz Ciesielski, minął bramkarza i... posłał piłkę w boczną siatkę.
Zmianę rezultatu przyniosły dopiero ostatnie dwie minuty pierwszej połowy. Najpierw Maciej Smagacz skorzystał z daru niebios, jakim był kiks Mikołaja Kohlbrennera na 30. metrze przed własną bramką. Golkiper Garbarni minął się z zagraną do niego piłką, gdy ta podskoczyła na nierówności boiska, a zawodnikowi Unii pozostało już tylko dopełnić formalności.
Po wznowieniu gry od środka Młode Lwy przeprowadziły szybką kontrę, w której tuż przed linią pola karnego "wycięty" został Pasionek. Rzut wolny skutecznie wyegzekwował Marcin Szczurek i Brązowi zdobyli tym samym gola "do szatni", po którym wzorowo prowadzący spotkanie arbiter nie wznawiał już gry.
W 58. minucie Adam Jawor zagrał do Mikołaja Pysia, ten pognał lewą flanką i wyłożył piłkę Szczurkowi, który strzałem z woleja zza szesnastki wyrównał stan meczu. Obie strony dążyły do zmiany rezultatu, remis nie zadowalał nikogo. W 85. minucie Szczurek podał do Piotra Apostolskiego, który zgrał piłkę na "długi" słupek do Pasionka, a ten głową skierował ją do bramki. Gospodarze mieli jeszcze szansę na wyrównanie w 87. minucie, ale futbolówka po strzale jednego z juniorów Unii minęła słupek.
- Podopieczni trenera Roberta Włodarza przyzwyczaili się już do gry i treningów na własnej, sztucznej murawie, stąd próbowali gry z tzw. "klepki". Bardzo nierówne boisko w Tarnowie nie sprzyjało zaprezentowaniu umiejętności technicznych. Dość długo trwało, zanim nasi zawodnicy to zrozumieli i zaczęli szukać prostszych środków na pokonanie rywali. W zasadzie stało się to dopiero po przerwie, w której juniorzy Garbarni usłyszeli ostrą reprymendę od swojego trenera. Także trzy dokonane w przerwie zmiany korzystnie wpłynęły na nasz zespół. Wynik 3-2 skojarzył mi się z siatkarskim tie-breakiem. Także panujący chłód i wiejący wiatr zachęcał do myślenia o dyscyplinie rozgrywanej w wyższej temperaturze otoczenia - powiedział po meczu kierownik juniorów Garbarni, Jerzy Wojciechowski.
Artur Bochenek (www.garbarnia.krakow.pl)