Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > II liga
Tomasz Kalicki chce strzelać gole dla Garbarni2013-12-30 19:56:00

Tomasz Kalicki udzielił poprzednio wywiadu stronie internetowej garbarnia.krakow.pl w 2010 roku. Wtedy, jeszcze jako zawodnik drużyny juniorów młodszych, był piłkarzem rokującym bardzo duże nadzieje na przyszłość. Po ponad trzech latach "Kali - Gol" jest zawodnikiem drugoligowej Garbarni, rozpoczął także pracę jako asystent trenerów Jacka Kokoszki i Macieja Gója, pomaga im trenować najmłodszych zawodników Brązowych. Zapraszamy do lektury rozmowy, w której wychowanek garbarzy odpowiadał na pytania Mariusza Wyszyńskiego i Artura Bochenka.


- (MW) Witaj, czy możesz nam powiedzieć kiedy zacząłeś swoją przygodę z piłką?

- Przygodę z piłką zacząłem już jako mały chłopak pod okiem taty. Treningi w grupie rówieśników rozpocząłem w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Uczęszczałem wtedy na zajęcia szkolnego "RZAKA" i tak przez 4 lata, aż trafiłem do Garbarni w 2005 roku pod skrzydła trenera Włodarza. A zachęcili mnie do gry w tym klubie trener Kokoszka i trener Smoter. I bez dwóch zdań byli to pierwsi ludzie, którzy wyciągnęli do mnie pomocną dłoń i zauważyli, że mam duży zapał do tej dyscypliny.


- (MW) Czy zamierzasz nadal grać w Garbarni, czy może chciałbyś zmienić klub?

- Na razie nie, jestem jeszcze młodym zawodnikiem i mam sporo czasu na podejmowanie takich decyzji. Myślę też, że poziom ligowy, na którym występuje Garbarnia jest wystarczający na tyle, abym mógł się rozwijać. Nie tylko piłkarsko. Niedawno rozpocząłem naukę na Akademii Wychowania Fizycznego i bardzo chciałbym ją skończyć, by móc się zabezpieczyć na przyszłość. Idąc do wyższej ligi nie miałbym takiej swobody, by pogodzić te dwie rzeczy.


- (MW) Kto był Twoim idolem i inspiracją w dzieciństwie?

- Miałem wielu idoli, których podpatrywałem. Z różnych dyscyplin. Ale największymi idolami i autorytetami są moi rodzice. Sami uprawiali sport i wpoili go także mnie. Mogę otwarcie powiedzieć, że gdyby nie oni, to nie wiem co tak naprawdę bym robił i jakie miałbym zainteresowania. Dopingują mnie do dziś i za to jestem im bardzo wdzięczny.


- (MW) W jakim zagranicznym klubie chciałbyś zagrać najbardziej?

- Zawsze miałem marzenie by zagrać w Barcelonie, lecz nie jest to takie proste jak się wydaje. Trzeba mieć dużo szczęścia, by osiągnąć taki pułap. Ale jestem szczęśliwy, że występuję w Garbarni, ponieważ w klubie jest wielu ludzi, którzy na co dzień mi pomagają, rozmawiają ze mną. Czuję się jak w domu, bo zawsze mogę się do kogoś zwrócić i wiem, że nikt nie odmówi mi pomocy. Patrząc na wydarzenia z ostatnich miesięcy można powiedzieć, że w Garbarni jest coraz lepiej. Powstaje zaplecze sportowe. To świetna sprawa dla wszystkich, którzy trenują na co dzień w klubie.


- (MW) Czy wymieniałeś się koszulkami po meczach? Jeśli tak, to jaką najcenniejszą koszulkę masz w swojej kolekcji?

- Na meczach nigdy nie wymieniałem się koszulkami, ponieważ na tym poziomie ligowym nie ma takiego zwyczaju, ale kto wie, może kiedyś będę miał okazję wymienić się koszulką ze znanym zawodnikiem.


- (MW) Jakie są Twoje plany na przyszłość? Może masz jakąś pasję poza piłką nożną, tak jak Adam Małysz, który wziął udział w Rajdzie Dakar?

- Na obecną chwilę chciałbym grać w piłkę jak najdłużej, a w przyszłości chcę pracować z dziećmi nie tylko w klubie, ale też w szkole. Od lat moim celem jest przekazywać swoje doświadczenie młodym adeptom.


- (MW) Mam pytanie z perspektywy rodzica, którego pociecha rwie się do treningów, ale zaniedbuje obowiązki szkolne. Jakich argumentów byś użył, żeby przekonać syna, że doskonalenie umiejętności piłkarskich musi iść w parze z kształceniem umysłu i nauką? Kariera nie trwa przecież wiecznie.

- Odnosząc się do tego pytania, opowiem jak to było ze mną, jak przechodziłem poszczególne szczeble nauki. Jako młody chłopiec uczyłem się bardzo dobrze, ale gdy zacząłem trenować, to wciągało mnie to coraz bardziej i wtedy zaczęły się schody, ponieważ przestałem przykładać się do nauki. Większą uwagę przykładałem do sportu. Wtedy rodzice mieli na mnie sposób. Powtarzali, że jeśli nie zacznę się uczyć, to nie będę chodził na treningi. A oszukać mamy czy taty nie mogłem, bo i tak by się dowiedzieli, czy na treningu byłem czy nie. Wystarczyło wykonać telefon do trenera. Uważam, że jest to dobry sposób, by godzić jedno z drugim oraz by sprawdzić, czy dziecku zależy na tym, by grać w piłkę, bo o tym tutaj również mowa. Bo jeśli chce trenować i się rozwijać chodząc na treningi, to również musi się uczyć w domu w wolnym czasie. Wiadomo, że jest wiele sposobów na to, by uświadomić dziecku, że nauka jest ważniejsza od zajęć dodatkowych, ale ciężko człowiekowi w tak młodym wieku to wytłumaczyć. Z biegiem lat sam się dowie, że nauka otwiera drogę do dalszej przyszłości, tak jak uświadomiłem sobie to ja.


- (MW) Jakie masz plany na drugą połowę sezonu?

- Chciałbym utrzymać się w drugiej lidze z pierwszą drużyną Garbarni oraz kontynuować pracę jako asystent w grupach młodzieżowych Garbarni, ponieważ dużo uczę się i nabieram doświadczenia dzięki dzieciom, co również pomaga mi w zajęciach uczelnianych.


- (MW) Jak byś zachęcił dzieci do uprawiania sportu i jakiej dyscypliny?

- Na pewno dzieci nie wolno na siłę zmuszać do uprawiania sportu jeśli tego nie chcą. Dzieci mają różne zainteresowania i wpajanie im na siłę wartości, które trudno sobie przyswajają lub nie akceptują jest niekorzystne dla nich. Trzeba to wyczuć i stopniowo ukierunkowywać dziecko, niekoniecznie w sporcie. To wszystko opiera się na obserwacji od najmłodszych lat.


- (AB) Jak myślisz, co spowodowało metamorfozę drużyny, która po przyjściu nowego trenera zdobyła w 4 meczach 10 punktów, czyli tyle samo ile w poprzednich 14?

- Wydaje mi się, że atmosfera jest troszkę luźniejsza i to powoduje, że wychodzimy na mecz jak drużyna, bo sprawą jasną jest, że jak jest atmosfera, to również jest team. Uważam też, że korekty w składzie przynoszą tak długo przez nas oczekiwany efekt. Potwierdza się to poprzez wprowadzenie na plac gry Krzyśka Kalembę, który wypełnia dziurę pomiędzy formacjami.


- (AB) Jak to się dzieje, że zmiana szkoleniowca przyniosła taki efekt? Garbarnia pokazała, że w piłkę grać potrafi, trzy wyjazdowe zwycięstwa to sukces nie do przecenienia?

- Zostały wprowadzone korekty nie tylko w składzie, ale również w drużynie jeśli chodzi o obowiązki, które każdy pozytywnie przyjął. Na pewno to, że uzyskaliśmy taki wynik w ostatnich meczach spowodowane jest również tym, że staramy się odebrać piłkę już na połowie przeciwnika, czego dotychczas nie robiliśmy. Obecni trenerzy wymagają od nas agresywnej gry i, jak widać, przynosi to dobry rezultat.


- (AB) Od początku swojej gry w Garbarni jesteś uważany przez trenerów młodzieży i kibiców za bardzo duży talent. Jednak nie masz jak na razie zbyt wielu okazji do potwierdzenia tego na boisku, nie strzelasz też zbyt dużo goli, z czego słynąłeś podczas juniorskich spotkań. Czy wynika to z małej liczby występów, czy z innej pozycji na boisku?

- Wydaje mi się, że może to być spowodowane tym, że nie występuję na swojej pozycji. Na pewno nie czuję się do końca pewny na pozycji skrzydłowego, ponieważ gra się całkiem inaczej i na pewno trzeba zostawić więcej zdrowia na boisku. Całe życie operowałem w środku pola, czasami bliżej defensywy, a niekiedy pod napastnikiem. Cieszę się jednak, że mogę coraz częściej występować od pierwszych minut i pomagać kolegom na boisku, a nie tylko z ławki. A jeśli chodzi o strzelanie bramek, to cały czas czekam z niecierpliwością na dzień, w którym trafię do siatki - jak za czasów juniora.


- (AB) Pamiętam jak kiedyś rozmawialiśmy o perspektywach Klubu. Tobie i innym młodym zawodnikom przez lata mówiono, że lada dzień będzie nowy stadion i po latach znów tylko mówiono. Teraz powstała nowa sztuczna murawa, która jest początkiem przebudowy obiektów klubowych Garbarni. Cieszy stabilizacja klubu?

- Na pewno zmiany, które zaszły w ostatnich miesiącach są bardzo pozytywne nie tylko dla klubu, ale też dla ludzi, którzy w nim pracują i dla kibiców. Również ja jestem bardzo szczęśliwy, że po prawie 9 latach swojego pobytu na Rydlówce doczekałem się tego, co obiecywano mi od 2005 roku. Cieszy również stabilizacja finansowa, bo nie ukrywajmy - kolorowo nie było i każdy to odczuł. Nastał jednak taki dzień, że w końcu Garbarnia zaczyna tworzyć dalszą część swojej bogatej historii, bo ostatnie lata to był taki przerywnik, który odcisnął swoje piętno.


- (AB) Od czasu naszego wywiadu w 2010 roku Tomasz Kalicki się postarzał (śmiech). Co się zmieniło w Twoim życiu? Nie tylko sportowym, ale także prywatnym? Jak ma na imię Twoja dziewczyna, czy i kiedy planujecie ślub?

- Na pewno dużo się zmieniło nie tylko w życiu boiskowym, ale też prywatnym. Tak jak wcześniej powiedziałem, rozpocząłem studia na Akademii Wychowania Fizycznego oraz zająłem się dodatkowo pracą z dziećmi w klubie jako asystent. Jeśli chodzi o sympatię to powiem otwarcie, że taka istnieje, ale jej imienia nie rozpowszechnię ze względu na to, że różnie się w życiu układa i nie chcę aby kiedyś moja żona czytając ten wywiad wypytywała mnie o wcześniejsze sympatie, o których nie wspominałem, chyba że będzie nią ta obecna. Nie ukrywam, że chciałbym żeby nią była, ale na to jest jeszcze sporo czasu.


- (AB) Wierzysz w końcowy efekt w postaci utrzymania Garbarni w II lidze?

- Patrząc na ostatnie wyniki, to jestem przekonany, że skończymy wyżej niż się niektórym wydaje. Kwestia tylko jak się przygotujemy do sezonu, bo to jest nam najbardziej potrzebne. Musimy nadrobić wiele, bo mamy spore braki.


- (AB) Jak spędziłeś święta i jakie masz plany na sylwestra? Czego Ci życzyć w nowym 2014 roku?

- Święta spędziłem z rodziną i sylwestra też mam zamiar podobnie spędzić, ponieważ są to wyjątkowe dni w roku kiedy mogę spędzić czas z bliskimi. A czego mi życzyć? Sam nie wiem. Może strzelenia pierwszej bramki w oficjalnych rozgrywkach oraz utrzymania w II lidze, bo na pewno jest to mój cel numer jeden na drugą rundę.


Rozmawiali:

Artur Bochenek i Mariusz Wyszyński

garbarnia.krakow.pl


kalicki.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty