Szkoleniowiec Wisły przyznał po meczu z Flotą, że w pierwszej połowie Biała Gwiazda zagrała bardzo słabo. Stwierdził nawet, że w tej części spotkania dziewięciu z jedenastu jego zawodników nie uczestniczyło z wystarczającym zaangażowaniem w grze.
- Uważam, że w pierwszej połowie to było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu, pomimo że już po kilku minutach prowadziliśmy 1:0. Po tym jednak dziewięciu z jedenastu graczy przestało grać – mówił trener. - W przerwie użyłem ostrych słów. Nie krzyczałem, ale powiedziałem, jak wygląda nasza gra. W drugiej połowie graliśmy zdecydowanie lepiej, co było o tyle łatwe, bo w pierwszej połowie w ogóle nie graliśmy. Moim zdaniem zasłużyliśmy w tym meczu na wygraną– powiedział Maaskant.
Trener w ciepłych słowach wyraził się też o drużynie Floty. - Wyrazy uznania dla Floty za strzelenie dwóch bramek. Jest jednak jak jest i to my gramy dalej” – zakończył szkoleniowiec Wisły.
Krzysztof Pawlak, trener Floty oceniał: - Nie dane nam było pokusić się o niespodziankę z przeciwnikiem, który mierzy zdecydowanie wyżej od nas. Chcieliśmy zaprezentować pozytywną grę, nie być tylko tłem dla Wisły i myślę, że się nam to w dużych fragmentach gry udawało. Brakło nam jednego – boiskowego cwaniactwa. To przyjdzie jednak z rozegraniem kilkudziesięciu, a nawet kilkuset spotkań. Bramki, które straciliśmy na początku meczu i drugiej połowy nie powinny się przytrafić. Życzę Wiśle samych sukcesów zarówno w lidze, jak i Pucharze Polski. Im wyżej Wisła będzie, tym większy splendor dla nas, że odpadliśmy z wymagającym i mocnym przeciwnikiem.
wisla.krakow.pl/st