Trener Maaskant był zadowolony po meczu z Litexem Łowecz, ale nie z samego wyniku, a z stylu gry, jaki zaprezentowała Biała Gwiazda. – Wynik oczywiście cieszy, ale nie patrzę tak bardzo na niego, jak na to, w jaki sposób gramy – powiedział szkoleniowiec.
– Uważam, że przede wszystkim dobrze zagraliśmy w pierwszej połowie, kiedy stworzyliśmy cztery, pięć okazji, które powinniśmy wykorzystać. Z drugiej strony daliśmy przeciwnikom okazje na bramki po naszych błędach, a to jest bardzo ważne, jeśli chodzi o mecze w Lidze Mistrzów. Graliśmy przeciwko mistrzowi Bułgarii, który jest na mniej więcej tym samym poziomie, co my, więc myślę, że pokazaliśmy, że jesteśmy na dobrej drodze – podkreślił Maaskant.
Co trenera najbardziej cieszy po tym meczu? – Jestem zadowolony z tego, że stworzyliśmy sobie tyle dobrych okazji, przede wszystkim w pierwszej części gry. Trzeba tu wyróżnić Maora Meliksona – grał bardzo dobrze. Jeśli stwarzasz pięć, sześć doskonałych okazji w meczu z mistrzem innego kraju, to znaczy, że wykonujesz dobrą pracę – mówił trener Wisły. Szkoleniowiec był jak zawsze wymagający w stosunku do swoich podopiecznych. –- Cwetan strzelił dwa gole, ale uważam, że mógł zdobyć więcej bramek – podkreślił trener, który wypowiedział się też na temat Rafała Boguskiego, który zmienił strzelca dwóch goli. – Rafał wraca po kontuzji. Wszedł dziś na boisko, żeby pokazać światu, że jest gotowy do gry. Będziemy mogli skorzystać z jego gry, gdy tylko będziemy tego potrzebować – zaznaczył Robert Maaskant.
Jeszcze jedna rzecz może cieszyć Roberta Maaskanta po meczu z Litexem. To było pierwsze spotkanie wygrane przez Białą Gwiazdę, gdy mecz na żywo oglądał syn szkoleniowca, Bo. – To zdarzyło się pierwszy raz, ale mam nadzieję, że już tak zostanie – uśmiechał się po spotkaniu trener Wisły.
M. Górski/wisla.krakow.pl