– Jesteśmy szczęśliwi ze zwycięstwa. Długo utrzymywał się bezbramkowy wynik, chociaż od początku byliśmy stroną dominującą – komentował Kew Jaliens zwycięstwo Wisły nad GKS-em Bełchatów.
Holenderski stoper pewnie poczynał sobie w linii obrony do spółki z Osmanem Chavezem. Za swój występ zabrał mnóstwo pozytywnych opinii, lecz sam podsumowując mecz chętniej mówił o kolegach: – Maor Melikson rozegrał dzisiaj świetne zawody. To za jego sprawą udało się nam otworzyć wynik.
Według niego istotne znaczenie na przebieg rywalizacji miała sytuacja z 51. minuty, kiedy sędzia Marcin Szulc wyrzucił z boiska za niebezpieczny faul Tomasza Wróbla. – Nie da się ukryć, że to wpłynęło na postawę obydwu drużyn. Graliśmy w przewadze i to nam pomagało – tłumaczył, po czym dodał: - Cały czas spisywaliśmy się jednak bardzo dobrze w ataku pozycyjnym. Kluczowe wydawało się strzelenie pierwszego gola. Potem poszło z górki.
Na ostatnie kilka minut na boisku niespodziewanie pojawił się Daniel Brud. – Nie spodziewałem się ekstraklasowego debiutu, bo nie pojechałem z zespołem na przedmeczowe zgrupowanie. Dołączyłem do niego dopiero w dniu meczu – przyznał uszczęśliwiony wychowanek klubu.
– Po to trenuję, aby grać. Wejście w tym meczu zmotywuje mi do jeszcze cięższej pracy. Wiem, że o grę będzie trudniej, kiedy powrócą Radosław Sobolewski i Patryk Małecki, ale mam nadzieję, że otrzymam jeszcze kolejne szanse – dodał 21-latek, o którym Robert Maaskant wypowiada się w samych superlatywach.
rb