Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
Polczak: Tylko nie panikować!2010-08-14 00:13:00

- Nie udało się, ale musimy podnieść głowy do góry. Nie możemy się załamywać – trzeba wyciągnąć wnioski. Nie ma się też czego wstydzić, bo stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, pokazaliśmy trochę ładnych akcji - uważa obrońca „Pasów”, Piotr Polczak. Cracovia przegrała ze Śląskiem Wrocław 2-3.


- Nie udało się, ale musimy podnieść głowy do góry. Nie możemy się załamywać – trzeba wyciągnąć wnioski. Nie ma się też czego wstydzić, bo stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, pokazaliśmy trochę ładnych akcji - uważa obrońca „Pasów”, Piotr Polczak. Cracovia przegrała ze Śląskiem Wrocław 2-3.

- Prowadziliście ze Śląskiem 2:1, ale ostatecznie nie zdobyliście choćby punktu. Remis był jednak dość blisko…


- Boli to, że przegrywa się takie mecze. Gdy wyszliśmy na prowadzenie 2:1, coś zepsuło się w naszej grze. Wystarczyła chwila dekoncentracji i straciliśmy bramkę na 2:2. W drugiej połowie próbowaliśmy coś strzelić, stwarzaliśmy sytuacje i przykładowo Mateusz Klich trafił w słupek. Po chwili straciliśmy gola na 2:3 i to też podcięło nam skrzydła. Próbowaliśmy doprowadzić do wyrównania, ale zabrakło bramek. Żal inauguracyjnego meczu, bo każdy zdawał sobie sprawę z tego, że jest on bardzo ważny. Nie udało się, ale musimy podnieść głowy do góry. Nie możemy się załamywać – trzeba wyciągnąć wnioski. Nie ma się też czego wstydzić, bo stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, pokazaliśmy trochę ładnych akcji. Myślę, że to taki zalążek czegoś dobrego.

- Nie uważasz, że gdy zdobyliście bramkę na 2:1, zbyt szybko cofnęliście się do defensywy?
- Ja bym powiedział inaczej: nawet gdy strzeliliśmy gola na 2:1, Śląsk wciąż grał defensywnie i czekał na nasze straty. Myślę, że bramki gości wynikały z naszej niefrasobliwości. Oni tylko na to czekali i umieli wykorzystać nasze błędy.

- Najsłabszym punktem w drużynie była dziś gra obronna…
- Myślę, że gdy traci się trzy bramki, to zawsze wina leżeć będzie w grze obronnej. To musimy poprawić. Nie wolno panikować, trzeba spokojnie przeanalizować to spotkanie i grać jeszcze lepiej.

 

- Ten mecz był też takim twoim prywatnym spacerem „z nieba do piekła”. Strzeliłeś bardzo ładną bramkę na 2:1, ale mecz zakończyłeś przedwcześnie, gdy w doliczonym czasie gry ujrzałeś drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę…


- Dostałem dwie żółte kartki i nie chciałbym dyskutować, czy słusznie, czy nie. Był to mecz walki i takie sytuacje mogą się zdarzać. Była to sama końcówka spotkania, choć może ten drugi faul był niepotrzebny.

- A sam gol?


- Ciężko coś o nim powiedzieć. Gdy wygrywa się mecz, strzelona bramka cieszy jeszcze bardziej. Przy porażce gol można zapisać jedynie w statystykach.
DG/cracovia.pl





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty