Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Sportowa Małopolska
Patryk Małecki: Tylko Chavez okazał mi wsparcie2012-02-22 12:26:00

Patryk Małecki w wywiadzie dla serwisu Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków opowiada o konflikcie z władzami klubu i trenerem. Poniżej kilka pytań i odpowiedzi piłkarza. Cała rozmowa na stronie SKWK.


Podobno nie pojawiłeś się na zaplanowanym spotkaniu z trenerem, na którym już na spokojnie mieliście sobie wszystko wyjaśnić.

- Najgorsze jest właśnie to, co piszą media. Ja pojawiłem się na każdym treningu przed wyjazdem. Cały czas byłem w klubie. W piątek ćwiczyłem też na siłowni.

 

I później miałeś mieć spotkanie z trenerem.

- Ja nic o takim spotkaniu nie wiem! Nikt mnie o tym nie poinformował. Kierownik jest od tego, żeby przekazywać takie informacje, czy mam iść do trenera czy nie. Nie było jednak osoby, która by powiedziała, że trener Moskal na mnie czeka. Ja uczestniczyłem w zajęciach normalnie, później miałem indywidualny trening z trenerem Michalczykiem, po czym ubrałem się i porozmawiałem chwilę ze Stanem Valcxem. No a później podszedł do mnie kierownik i powiedział, że nie jadę na mecz.

 

W takim razie jak uważasz, co spowodowało, że po spotkaniu z Zagłębiem trener Moskal wypowiedział się na Twój temat w taki sposób?

- Nie wiem. Ciężko mi powiedzieć, ale tak jak już mówiłem, nigdy bym nie powiedział, że nie chcę grać dla Wisły. Owszem, powiedziałem do trenera, że mam ciężki charakter i że jeśli nie pasuję do jego koncepcji gry, to może mnie przesunąć do Młodej Ekstraklasy. Tak jak już powiedziałem: byłem zły i zasugerowałem, że może lepiej będzie jak zespół ode mnie odpocznie, że jeśli coś psuję w szatni, to mogą się sami przygotować lepiej beze mnie. Wiem, że nie powinienem się tak zachować, ale naprawdę ja często reaguję po prostu zbyt emocjonalnie. Zdziwiłem się natomiast, jak usłyszałem słowa wypowiedziane przez trenera na konferencji prasowej. Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę grać w Wiśle. Przykro mi, że cała ta sytuacja została tak przedstawiona w mediach. Co więcej uważam, że takie sprawy powinno się załatwiać tylko i wyłącznie w szatni.

 

A miałeś możliwość wyjaśnienia tej sytuacji innym zawodnikami?

- Rozmawialiśmy całą drużyną. Sytuacja była dosyć napięta. Doszliśmy do takiego momentu, że ja powiedziałem, że w tej drużynie, na wynikach zależy najbardziej tylko mnie i Sobolowi. Później trener miał do mnie pretensje, o to, że innych zawodników nie szanuję. Prawda jest jednak taka, że kiedy Wisła przegrywała, to my z Sobolem najbardziej to przeżywaliśmy. Nawet mimo tego, że nie zawsze mogliśmy grać. Potem jednak trener mi przyznał rację, choć tak jak mówiłem, na początku był na mnie zły. Sam jednak zobaczył, że nikt z piłkarzy nie wstał i nie powiedział, „Mi zależy na Wiśle” tylko każdy był przyczajony.

 

Ktoś komentował później Twoje słowa w szatni?

- No właśnie nie, o to chodzi, że nikt nie podszedł, tylko skończyła się rozmowa i wszyscy wyszli na trening, a ja na siłownię. Tak jakby w ogóle nie było tematu.

 

Po tym, jak dowiedziałeś się, że jesteś zawieszony otrzymałeś od nich jakieś wsparcie?

- Jedynym zawodnikiem, który okazał mi wsparcie był Chavez. Człowiek, który nie jest z Polski, który nie zna naszego języka powiedział mi, że jest ze mną, że na pewno wszystko się jakoś ułoży. Większość drużyny nic nie zrobiła. Ale ja nie liczę na drużynę, tylko liczę zawsze na siebie. Niestety od jakiegoś czasu jest taka sytuacja, że w Wiśle każdy patrzy na siebie i do tego się przyzwyczaiłem.

 

Uważasz że pół roku zawieszenia jest słuszną karą?

- To jest decyzja klubu. Ja się z tym pogodziłem.

 

To, jak potoczy się teraz Twoja kariera jest wielką niewiadomą. Możesz rozwiązać kontrakt już teraz, a możesz też odczekać pół roku zawieszenia i być może, gdy sytuacja będzie już nieco inna ponownie zagrać w pierwszym zespole „Białej Gwiazdy”. Ty jaką opcję rozważasz?

- Chcę grać dla Wisły, choć nie jest teraz mi to dane. Dziś już miałem kilka telefonów z drużyn Ekstraklasy, które chciały mnie pozyskać, ale powiedziałem, że w Polsce chcę być znany tylko z występów w Wiśle Kraków. Szanuję Śląsk Wrocław, szanuję Lechię Gdańsk. Nie wiem jednak, czy dane mi kiedyś będzie tam zagrać. Moje miejsce jest tutaj. Jeżeli jednak okaże się, że sytuacji nie da się już odwrócić, to będę musiał się zastanowić nad inną opcją.

 

Więcej na stronie Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków

http://skwk.pl/

 





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty