To miał być wielki hit, bowiem trzeci zespół podejmował lidera, a skończyło się strzeleckim treningiem prowadzących w rozgrywkach stryszawian (świętowali w Oświęcimiu mistrzostwo jesieni), ale też nie mogło być inaczej, skoro miejscowi popełniali rażące błędy w defensywie.
MKP Unia Oświęcim - Jałowiec Stryszawa 1-5 (1-3)
1-0 W. Nowak 11 (karny)
1-1 Jodłowiec 15
1-2 Świerkosz 25
1-3 P. Bachorczyk 32
1-4 Pietrusa 46
1-5 Świerkosz 90
Sędziował Marcin Biros z Chrzanowa. Żółte kartki: Brzeziński, Trawkowski - Sałapatek, Dudek, P. Bachorczyk, Świerkosz. Widzów 200 (w tym 100 ze Stryszawy).
UNIA: Smok - Knapik (52 Brzeziński), Chowaniec, Dzidecki, Trawkowski - Marcin Barciak, Nowotarski, W. Nowak, Jończyk - Jarosz, Michał Barciak (30 Boba).
JAŁOWIEC: Dudek - Sałapatek, Jamróz, Bartyzel, Starowicz - P. Bachorczyk (82 Okrzesik), Mynarski (66 D. Bachorczyk), Mentel (89 Skrzypek), Jodłowiec - Świerkosz, Pietrusa (70 Kłapyta).
Jednak początek pojedynku toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy objęli prowadzenie z karnego, podyktowanego za faul Dudka na Jaroszu. Miejscowi spodziewali się, że bramkarz Jałowca zostanie usunięty z boiska, ale ujrzał tylko żółtą kartkę.
Chwilę później po dograniu Mynarskiego do Jodłowca ten drugi znalazł się sam przed bramkarzem i szansy nie zmarnował.
Kibice byli świadkami bramki godnej stadionów świata, którą zdobył 18-letni Piotr Bachorczyk. Z taką precyzją uderzył piłkę z wolnego, z prawej strony z 25 m, na wysokości narożnika pola karnego, że ta wylądowała w przeciwległym górnym rogu oświęcimskiej bramki.
Jeśli ktoś liczył, że gospodarze po przerwie będą chcieli odrobić straty, był w błędzie, bo kolejny prezent Knapika wykorzystał Pietrusa i goście spokojnie "dowieźli" wynik, kontrolując wydarzenia na boisku.
Jeszcze w 85. minucie pojedynek z Dudkiem przegrał Jarosz, a w odpowiedzi wynik meczu ustalił Świerkosz.
Goście mieli kłopoty z opuszczeniem Oświęcimia, bo jakaś "niewidzialna ręka" spuściła powietrze z koła w ich autobusie.
Mateusz Migalski