Pcimianka Pcim - Gościbia Sułkowice 1-1 (0-0)
1-0 Grzegorz Kuboń 75
1-1 Grzegorz Ławrowski 90+3
PCIMIANKA: Kipek - Pawlik, Czepiel, Wiechniak, Bajak - P. Muniak (70 Burtan), Chmiel, Sekuła (78 Moskal), Marszalik (88 Rapacz), Kuboń (88 K. Pandyra) - Rojek.
Pcimianka była o krok od zwycięstwa nad liderem. Gospodarze prowadzili 1-0, ale Gościbia wyrównała w ostatniej akcji meczu, w 90+3. minucie. Tym samym sułkowiczanie pozostają jedyną niepokonaną drużyną w V lidze krakowskiej (gr. II).
Pcimianka od początku uzyskała zdecydowaną przewagę i co chwilę przeprowadzała groźne akcje. W 15. minucie sytuację sam na sam z bramkarzem Gościbi zmarnował Rojek. Po chwili - po ładnym podaniu Marszalika - z 12 metrów fatalnie przestrzelił Kuboń. W 20. minucie Sekuła uderzył z wolnego z 20 metrów, jednak bramkarz w ostatnim momencie sparował piłkę na rzut rożny. Miejscowi mieli kolejne dwie szanse. Najpierw po ładnej akcji lewą stroną, z pola karnego uderzał Rojek, lecz minimalnie spudłował. Dla odmiany Czepiel nieczysto trafił piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Gościbia w pierwszej połowie miała tylko jedną okazję. Sam na sam z Kipkiem znalazł się młody napastnik sułkowiczan, minął już bramkarza, jednak za daleko sobie wypuścił piłkę i już jej nie zdołał dogonić. W 35. minucie z 20 metrów lewą nogą uderzał Pawlik, jednak bramkarz ładnie wybronił futbolówkę zmierzającą w "okienko".
Druga połowa to już nie tak wielka przewaga pcimian. Miejscowi nadal długo utrzymywali się przy piłce, ale już nie stwarzali tylu okazji co w pierwszej części gry. Ataki w końcu jednak przyniosły powodzenie. W 75. minucie o piłkę do końca powalczył Mariusz Bajak, po czym wstrzelił ją w pole karne. Tam z 12 metrów uderzał Sekuła, futbolówkę odbił przed siebie bramkarz gości, a Grzegorz Kuboń skuteczną dobitką z 5 metrów trafił do siatki.
Po tej bramce Gościbia dalej praktycznie nie zagrażała gospodarzom. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się zwycięstwem Pcimianki, w 90+3. minucie sułkowiczanie wyrównali. Piłkę z środku stracił Rojek, nastąpiło dośrodkowanie w pole karne, Mateusz Wiechniak wybił futbolówkę przed siebie, ta wpadła na nogę Grzegorza Ławrowskiego, który z narożnika szesnastki strzelił w "długi" róg. Piłka po drodze otarła się jeszcze od Czepiela myląc kompletnie Kipka i wtoczyła się do bramki...
kspcimiankapcim.futbolowo.pl