Mecz toczył się w pierwszej połowie pod dyktando Piasta, a nieliczne kontry gospodarzy kończyły się na obrońcach gości. Z rzadka interweniował bramkarz przyjezdnych Jakub Gędłek, który z drużyn juniorskich Cracovii przeniósł się do Wołowic.
Do przerwy mogło być śmiało nawet 0-4, gdyby doszły do celu strzały Łęckiego, Tomczaka i Budziaszka. Rozochoceni składną grą swego zespołu kibice z Wołowic, którzy licznie przybyli na spotkanie w nadziei na przełamanie swoich ulubieńców, liczyli, że w końcu przewaga zostanie udokumentowana golami.
Tymczasem w drugiej połowie padły dwie bramki, ale dla Śledziejowic, obie po błędach zawodników gości. Obie kontry sfinalizował Myszkowski, w obu przypadkach asystował Stępiński. Gra zaostrzyła się, nastąpiły "przepychanki", których efektem były żółte kartki, a w jednym przypadku czerwoną za dwie żółte obejrzał piłkarz miejscowych. W końcowej fazie meczu szansę na honorową bramkę dla Piasta zaprzepaścił Budziaszek, który posłał piłkę obok słupka będąc sam na sam z bramkarzem.
Trener Piasta Mirosław Gaweł stwierdził: - Jest już dużo lepiej niż w poprzednich meczach, nasza gra była szybka i składna, to dobry prognostyk na przyszłą sobotę.
Marek Kielar (Piast), st