Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > V liga (Kraków I)
Dwa ciosy Bronowianki, Spójnia nie miała pomysłu na bramki

Bronowianka Kraków - Spójnia Osiek-Zimnodół 2-0 (0-0)

1-0 Ałłachwerdijew 48

2-0 Augustyn 54

Sędziowali Piotr Mucha oraz Kazimierz Dzióbek i Wojciech Drozd. Żółte kartki: Augustyn, Lipiński - Ziarno.
BRONOWIANKA: Socharczenko - Pietuchow, Ł. Kubik, Gilski, Kowalczyk - Adamski (90 Pietrzyk), Ałłachwerdijew, Małodobry, Bogusz, Augustyn (72 Lipiński) - Fall.
SPÓJNIA: Wiecheta - Duda, Glanowski, Trólka (69 Tomczyk), Kuć- Ciękosz, Kaprzyk, Ziarno (76 Czarnota),
Porębski (82 Ćwięczek) - Niemczyk.

Wyrównana pierwsza połowa z lekkim wskazaniem na Bronowiankę nie przyniosła bramek. Po dośrodkowaniu Adamskiego Fall główkował w ręce Wiechety, a po drugiej stronie Kasprzyk trafił tylko w boczną siatkę.

Ciekawej było po przerwie.  Padły dwie bramki, a mogło o wiele więcej, bo gospodarze groźnie kontrowali rywala i mogli, a nawet powinni trafiać częściej niż tylko dwa razy. W 48 min piłki podanej z lewej  strony nie sięgnął w polu karnym Fall, ale dotarła do Ałłachwardijewa, który ze spokojem, nie za mocno posłał piłkę w dalszy róg bramki poza zasięgiem rąk Wiechety.

W 54 min było 2-0, Bronowianka wyrwała się z kontrą, Fall ze środka boiska zagrał na lewo do Augustyna, ten wyszedł sam na bramkarza Spójni i między jego nogami posłał piłkę do celu.


W ciągu następnych 10 minut gospodarze mogli przynajmniej podwoić dorobek. Najpierw jednak Adamski w idealnej sytuacji posłał piłkę ponad bramkę, a potem znów on wyciągnął już z bramki Wiechetę i dograł do środka, ale tam zdążyli z interwencją obrońcy. Za chwilę Bogusz z 5 metrów trafił w bramkarza. W 77 min sytuacji sam na sam nie wykorzystał Fall.


Niewykorzystane sytuacje nie zemściły się na gospodarzach, bo Spójnia nie przekonywała swoimi ofensywnymi pomysłami, nie robiła też pożytku ze stałych fragmentów gry.
st

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty