Bronowianka Kraków - Grębałowianka 0-1 (0-1)
0-1 Piotr Krawczyk 36
Sędziował Łukasz Mnich. Żółte kartki: Gilski - Pacyga, Cecuga, Bujak.
BRONOWIANKA: Socharczenko - Lipiński, Kubik, Gilski, Walczak (66 Fall) - Pietuchow, Małodobry, Ałłachwerdijew, Adamski (53 Koźlak), Bogusz (61 Pietrzyk) - Gzyl.
GRĘBAŁOWIANKA: Niedźwiedź - Mogielnicki (63 Idziak), Kierzkowski, Bujak (86 Gawin) - Wilk, P. Krawczyk, Pacyga (46 K. Krawczyk), Godyń (73 Karaś), Cecuga - Pikuła.
Bronowianka nie wykorzystała atutu własnego boiska i przegrała ważny mecz z rywalem, z którym bezpośrednio walczy o utrzymanie. Tak ten mecz od początku wyglądał, jakby o rozstrzygnięciu przesądzić miała najwyżej jedna bramka. I rzeczywiście, gdy padł gol dla gości, Bronowiance zabrakło pomysłów na odrobienie straty. Przekonujących szans bramkowych nie miała.
Decydująca dla wyniku okazała się 36 min - z lewej strony piłkę w pole karne dośrodkował Cecuga, wybił ją głową Lipiński, ale tak, że trafiła do P. Krawczyka, ten uderzył z kilkunastu metrów na bramkę. Piłka po rękach Socharczenki wpadła do siatki przy słupku.
Najlepszą szansą na wyrównanie jeszcze przed przerwą był strzał z wolnego Ł. Kubika, piłka bita po ziemi przemknęła tuż obok słupka.
Po przerwie gryzienia trawy w wydaniu raczej gospodarzy nie było. Goście też nie forsowali tempa, ale i tak mogli podwyższyć - w 68 min Kierzkowski zamykał akcję po rzucie wolnym i głową strzelał tuż obok dalszego słupka, a potem pożytek z atomowego uderzenia próbował zrobić Pikuła. Dwa razy przeegzaminował Socharczenkę, ten wybijał piłkę spod poprzeczki.
W końcówce Bronowianka większą liczbą graczy przebywała na połowie rywala, ale ten dobrze bronił się przy rzutach rożnych i wolnych i do strat nie dopuścił, wywożąc z Bronowic ważne trzy punkty.
st