Przez godzinę na boisku było bardzo dużo walki i bardzo mało sytuacji bramkowych. Gospodarze mieli w I połowie tylko jedną szansę, gdy po strzale Macha piłkę odbił bramkarz, a Grzegórzko niedokładnie dołożył nogę do dobitki.
W 60. minucie padł gol dla Piliczanki w szczęśliwych dla niej okolicznościach. Golkiper miejscowych Jeziorek chciał poza polem karnym wykopać piłkę, ale trafił w jednego z zawodników gości. Odbita futbolówka dotarła do Goncerza, który skierował ją do pustej bramki...
Proszowianie wyrównali w przedostatniej chwili, w 89. minucie. A. Przeniosło uderzył z wolnego z lewej strony w "krótki" róg, nie bez winy był bramkarz rywali.
Sędzia doliczył 2 minuty, ale w sumie - mając ku temu powody - przedłużył spotkanie jeszcze o kolejne dwie. I właśnie w 90+4. minucie padł zwycięski gol dla Proszowianki. Po wyrzucie z autu, z prawej strony na wysokości pola karnego, Smętek przegrał wprawdzie pojedynek główkowy z obrońcą gości, ale ostatecznie piłka spadła na nogę Grzegórzki, który z 14 metrów trafił do siatki...
Bardziej sprawiedliwy byłby remis, ale futbol nie zawsze bywa sprawiedliwy...
ST